Ankiety JPF minuta po minucie cz. 1
Wydawnictwo JPF dotrzymało słowa i zaprezentowało siedem tytułów z których fani będą mogli wybrać ten, który zostanie wydany w ramach serii Mega Manga. Przypomnę tylko, że pierwszym tytułem z tego cyklu było Uzumaki. Horror ten został niezwykle ciepło przyjęty przez polskich sympatyków (nie tylko japońskiego) komisu.
Ujawnienie pierwszego tytułu, który stanie w szranki z innymi wiązało się z małym konkursem. Na facebookowej stronie JPF-u pojawił się kadr z jednej z propozycji. Zadaniem internautów było zgadnąć z jakiego komiksu on pochodzi. Po pięciu godzinach konkurs został rozstrzygnięty. Pierwszym tytułem do wyboru będzie Gin no Sankaku (ang. Silver Triangle). Autorką tej serii jest Moto Hagio. Ta urodzona w 1949 roku artystka jest zaliczana do Grupy roku 24-ego, która zrewolucjonizowała styl mang shojo (komiksów dla młodych dziewcząt) w latach '70. Zapewne wielu z was zadaje sobie pytanie skąd ten rok 24. Otóż, do tej nieformalnej grupy zaliczają się również panie Riyoko Ikeda, znana w Polsce z wydanego przez JPF Aż do nieba, oraz pani Keiko Takemiya. Wszystkie te panie urodziły się około roku 1950, a dla Japończyka, około 24 roku ery Showa (czyli 24 lata po objęciu tronu przez cesarza Hirohito). Sam komiks jest zbiorem opowiadań z pogranicza SF. Komiks w 1983 roku został nagrodzony statuetką Seiun Award. Nagroda ta jest rozdawana od 1970 roku dla najlepszych komiksów SF wydanych w Kraju Kwitnącej Wiśni.
Powakacyjne tąpnięcie
Nie dalej jak wczoraj, pisałem o nowym planie zapowiedzi JPF-u, a już dziś kolejni wydawcy mniej lub bardziej związani z rynkiem m&aa w Polsce dali o sobie znać.
Po przerwie spowodowanej sezonem urlopowym w Japonii i wydaniu w czerwcu z okazji Bałtyckiego Festiwalu Komiksu GDAK w Gdańsku kompletnie "niemangowej" Biblii, Simon'a Bisley'a. Wydawnictwo Hanami zapowiedziało wydanie kolejnych tomów serii Ikigami (7 październik) oraz Pluto (30 września). Co ciekawe jest to jedyne polskie wydawnictwo, któremu sezon urlopowy w Japonii uniemożliwił wydanie kolejnych tomów serii.
Również dzisiaj Studio Lain ogłosiło, że już od godzin popołudniowych będzie można składać zamówienia na kolejny numer magazynu Arigato.
Dodatkowo od kilku dni można zaopatrywać się w dziewiąty tom serii Black Lagoon. Tym samym polskie wydanie dogoniło to japońskie. Wraz z wydaniem tego tomu doszło do małego skandalu i to nie dlatego, że seria jest dość brutalna, ale dlatego, że wydawca umieścił na obwolucie błędną cenę tomiku. Kosztuje on 29,99, a nie jak jest podane 19,99. Wynika to z faktu, że nowy tom ma więcej stron niż poprzednie.
Co w JPF'ie piszczy? Czyli internetowa burza po zapowiedziach wydawnictwa na IV kwartał 2011 roku.
Parę dni temu wydawnictwo JPF podało do publicznej wiadomości listę tytułów, które mają zostać wydane w okresie od września 2011 do stycznia 2011. Wraz z nią na facebookowej stronie wydawnictwa pojawiło się kilka ciekawych informacji.
Po pierwsze, problemów z dotrzymywaniem terminów ciąg dalszy. Fani przygód Luffy'ego i spółki muszą uzbroić się w cierpliwość, gdyż siódmy tom komiksu One Piece, wpłynie do polskich portów z miesięcznym opóźnieniem. Jest to zapewne dla wielu fanów spory zawód, ponieważ w sklepie internetowym wydawnictwa pojawiła się możliwość zamówienia przedpremierowo, aż dwóch kolejnych tomów serii (do tej pory była możliwość zamawiania jedynie jednego tomu do przodu). Fakt ten spowodował falę spekulacji i rozbudził nadzieje fanów na wydawanie tej serii z większą częstotliwością. Wbrew pozorom nie byłoby to takie niemożliwe (starsi fani pamiętają zapewne, że Dragon Ball był wydawany jako dwutygodnik). Teraz jest już jednak niemal pewne, że tak się nie stanie.
Pierwsze wrażenia #3- Highschool of the dead
(recenzja obejmuje tomy 1 i 2 polskiego wydania)
Wszyscy jesteśmy zaskoczeni atakiem żywych trupów. Przed chwilą widzieliśmy jak uczniowie jednego z liceów, zorganizowali się w małą grupkę i wspólnymi siłami próbują odeprzeć ich atak. Niestety, nie jest to takie łatwe, gdyż plaga rozprzestrzenia się w niewiarygodnym tempie. Każdy ugryziony, niezależnie od ciężkości obrażeń, umiera i powraca do życia, infekując kolejnych ludzi. Policja i Siły Samoobrony nie są w stanie zapanować nad sytuacją, na całe szczęście media starają się nie wywoływać paniki. Dla wielu z nas jest już jednak jasne, że świat jaki znaliśmy, właśnie się skończył. Sakura, co ci jest? Sakura? Sakuraaa!!!
Wszyscy jesteśmy zaskoczeni atakiem żywych trupów. Przed chwilą widzieliśmy jak uczniowie jednego z liceów, zorganizowali się w małą grupkę i wspólnymi siłami próbują odeprzeć ich atak. Niestety, nie jest to takie łatwe, gdyż plaga rozprzestrzenia się w niewiarygodnym tempie. Każdy ugryziony, niezależnie od ciężkości obrażeń, umiera i powraca do życia, infekując kolejnych ludzi. Policja i Siły Samoobrony nie są w stanie zapanować nad sytuacją, na całe szczęście media starają się nie wywoływać paniki. Dla wielu z nas jest już jednak jasne, że świat jaki znaliśmy, właśnie się skończył. Sakura, co ci jest? Sakura? Sakuraaa!!!
![]() |
| Kolorowe strony, dają mnóstwo frajdy |
Jednym z ostatnich tytułów jakie Waneko zaczęło wydawać jest seria Highscool of the dead, braci Daisuke (scenariusz) i Shouji'ego (rysunki) Sato. Akcja komiksu rozpoczyna się w momencie gdy trójka licealistów: Takashi Komuro, Hisashi Igo i Rei Miyamoto, stawia prowizoryczną barykadę, na schodach prowadzących na dach szkoły. Schronili się oni tam, gdyż fala spanikowanych uczniów oraz hordy nieumarłych odcięły im drogę do wyjścia z budynku. Wiedzą jednak, że nie będą mogli tkwić tam w nieskończoność. Ich zapasy są mocno ograniczone, co gorsze jedno z nich zostało ugryzione przez zombie. Prócz nich infekcji uniknęło jeszcze kilku uczniów: mistrzyni Japonii w kendo, Saeko Busujima, genialna Saya Takagi oraz nieustępujący jej na krok, maniak militariów Kouta Hirano. Dodatkowo masakrę przetrwała hojnie obdarzona przez naturę pielęgniarka Shizuka Marikawa. Od tej chwili ludzie ci, aby przeżyć będą zmuszeni połączyć swe siły.
Rodzina, ach rodzina. Recenzja animacji Summer Wars.
Fani japońskiej animacji w Kraju nad Wisłą nie mają łatwego życia. Z trzech firm zajmujących się dystrybucją japońszczyzny do Polski pozostało zero. Szkoda, bo obok tytułów skierowanych głównie do fanatyków (Bleach: Memories of Nobady), pojawiały się na naszym rynku także, takie perełki jak Sammer Wars.
![]() |
| To jak, bierzesz tę robotę? |
Japonia to kraj nieprawdopodobnych wręcz kontrastów. Z jednej strony jej mieszkańcy lubią się chwalić jakim to oni nie, są nowoczesnym narodem. Z drugiej, zaś, ani na moment, nie zerwali, ze swoją wielowiekową tradycją. Jest to również nacja, w której największe szanse na wyrwanie fajnej laski, mają życiowi nieudacznicy, tacy jak Kenji Koiso, bo jak tu inaczej mówić o uczniaku, który nie zdołał się zakwalifikować do ogolnojapońskiej olimpiady matematycznej. Toć to zwykły lamer! Zamiast rozwiązywać całki przestrzenne, jest on zmuszony spędzać czas z gościem nazwiskiem, Takashi Sakuma i nadzorować kawałek wirtualnego świata zwanego Oz. Nuda. Czy ktoś go uratuje? Otóż tak, bo oto do kanciapy naszych infomatołów wpada jedna z najpiękniejszych dziewcząt w szkole, Natsuki Shinohara. Dziewczę, proponuje Kenjiemu pracę, która polega na, uwaga, spędzeniu z nią wakacji. Szykuje się kolejny nudny romans? Nic z tych rzeczy. Wakacji bowiem nie spędzą oni sami, ale z całą wielopokoleniową rodziną dziewczyny, w której prym wiedzie pewna 89 letnia starsza pani.
Pierwszy z mścicieli. Recenzja filmu Kapitan Ameryka: Pierwsze Starcie.
Ostatnią ekranizacją amerykańskiego komiksu, którą widziałem w kinie była trzecia część przygód Spidermana. Szedłem na nią pełen nadziei, gdyż stwierdziłem, że po dwóch tak słabych częściach można zrobić jedynie coś lepszego. Niestety, zawiodłem się. Film ten obdarł z całej magii moją ulubioną postać z uniwersum Marvela i doprowadził do tego, że jeszcze tego samego dnia przyrzekłem sobie, iż chłopcy z Domu Pomysłów już, nigdy więcej, nie zarobią na mnie w ten sposób. Nic, jednak nie trwa wiecznie. Kilka dni temu, mój kolega, na swoim blogu, wyraził opinię, że od czasu, gdy za pracę nad filmami o superbohaterach przestali się zabierać spece z Hollywoodu, poziom tych produkcji wzrósł. Słowa te sprawiły, że postanowiłem zaryzykować, jeszcze raz.
![]() |
| Kapitan Ameryka jest jednym z pierwszych superbohaterów stworzonych przez Marvel Comics |
Pierwsze wrażenia #2- magazyn Akiba
Rynek komiksu japońskiego rozwija się nad Wisłą nader prężnie. Mamy już trzy wydawnictwa o silnie ugruntowanej pozycji. Wprawdzie bardzo często zdarza się im nie dotrzymywać terminów wydawniczych (z winy Japończyków, oczywiście), ale summa summarum, wydają one wszystko co sobie zaplanują (przykładem niech będzie niesławny Uzumaki). Nic więc dziwnego, że pojawia się coraz więcej osób chcących uszczknąć co nieco z mangowego tortu.
![]() |
| Jak dotąd, cycki, były kojarzone głównie z magazynem Arigato |
Twórcy magazynu już na starcie mieli utrudnione zadanie. Po pierwsze: duża konkurencja (a, jak!). Po drugie: duża niechęć fan(atyk)ów do nowego pisma. Wydawać by się mogło, że czynniki te wymuszą na redakcji duże zaangażowanie i stworzenie czegoś oryginalnego na względnie wysokim poziomie. Sztuka ta udała się redakcji Akiby tylko połowicznie. Z jednej strony położono duży nacisk na tematy, którym konkurencja nie poświęcała za dużo uwagi lub w ogóle je pomijała. Z drugiej, trudno oprzeć się wrażeniu, że magazyn był robiony w dużym pośpiechu, ale po kolei.
Pierwsze wrażenia #1- Pluto
(Tym wpisem chciałbym zainicjować cykl artykułów w których będę recenzował serie komiksowe, których wydawanie nie zostało jeszcze w Polsce zakończone.)
(recenzja obejmuje tomy 1 i 2 polskiego wydania)
7 kwietnia 2003 to data narodzin Atoma. Została ona ustalona przez samego autora jego przygód, Osamu Tezukę, zwanego "bogiem mangi". Człowiek ten miał wpływ na twórczość wielu dzisiejszych artystów. Nic więc dziwnego, że postanowili oni w sposób szczególny uczcić "narodziny" jego najsłynniejszego dziecka. Na pomysł przypomnienia publiczności epizodu Największy robot na Ziemi wpadł Naoki Urasawa, autor takich hitów jak Monster czy 20th Century Boys. Początkowo przeciwny temu pomysłowi był Macoto Tezuka, najstarszy syn Osamu, który stwierdził, że jest jeszcze za wcześnie na robienie remake'ów dzieł jego ojca. Urasawa pozostawał jednak nieugięty i przygotował serię szkiców, które miał zamiar pokazać pierworodnemu "boga mangi". Jego upór został nagrodzony i Macoto Tezuka postanowił zgodzić się na wydanie komiksu, postawił jednak jeden warunek: Urasawa nie ma naśladować stylu Tezuki, ma stanąć z nim w szranki i udowodnić, że potrafi opowiedzieć tę historię lepiej.
(recenzja obejmuje tomy 1 i 2 polskiego wydania)
Atom Żelaznoręki, powszechnie znany szerszej publiczności jako Astro Boy, zadebiutował w kwietniu 1952 roku, to właśnie wtedy w Japonii wydano pierwszy tom jego przygód. Atom został stworzony przez profesora Tenmę, jako pierwszy robot o ludzkim sercu. Miał on zastąpić naukowcowi jego tragicznie zmarłego syna. Niestety, nawet najbardziej ludzka, technologiczna zabawka, nie jest w stanie zapełnić pustki w sercu rodzica. Robot został sprzedany do cyrku, gdzie miał zabawiać beztroskie tłumy do końca swoich dni. To właśnie tam został zauważony przez profesora Ochanomizu, który pożałował biedaka i postanowił stworzyć mu w Japonii prawdziwy dom z mechanicznymi rodzicami i siostrą, Uran. Od tego czasu Atom stał się superbohaterem w świecie w którym ludzie i roboty żyją obok siebie.
![]() |
| Uwspółcześniony Atom |
Lektura na deszczowe lato. Recenzja Pitu pitu.
Lipiec Anno Domini 2011 nie rozpieszcza Polaków. Mała ilość słonecznych dni zniechęca do spacerów czy wypadów nad wodę. Drogie lato! Nie po to harowaliśmy dziesięć miesięcy w szkołach i na uczelniach, abyś Ty, teraz leciało sobie w kulki! Co!? Nie obchodzi mnie, że niektórzy studenci mają teraz praktyki! Ma być p(o)arno i duszno, bo takie właśnie jest lato! Zobaczysz co da się zrobić!? Ok! Ty się zastanawiaj, a ja zabiorę się za lekturę.
Pitu pitu to dwutomowy komiks Daisuke Igarashiego wewnątrz którego znajdziemy 45 niepowiązanych ze sobą opowiadań, luźno nawiązujących do japońskiego folkloru. W wielu z nich pojawiają się bóstwa lub potwory z japońskiej mitologii. W błędzie jest jednak ten kto myśli, że znajomość wierzeń mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni jest niezbędna do zrozumienia tych historii. Wszystkie mity zostały dostosowane do dzisiejszych realiów i dzieją się we współczesnych miastach czy mieszkaniach (np. Entei przybiera tu formę budowanego wieżowca). Nawet jeżeli polski czytelnik miałby problem ze zrozumieniem jakiejś historii z pomocą przychodzą przypisy, które w krótki i rzeczowy sposób wyjaśniają nam sens opowiadania. Wszystkie one mają w sobie jakiś element fantastyczny, nie sprowadza się to jednak tylko do występowania w nich stworów z ludowych wierzeń. W zbiorze znajdziemy na przykład historie chłopca, któremu asfalt "zjada" sandały czy opowiadanie o dziewczynie, której dzwoni z buzi. Co ciekawe, wydarzenia te nie są dla bohaterów niczym nadzwyczajnym, ale zwyczajnym elementem codzienności.Rewolucja w magicznym świecie. Recenzja Puella Magi Madoka Magica.
Pierwszy zryw fanów mangi i anime w Polsce datowany jest na pierwszą połowę lat '90 XX wieku. To właśnie wtedy, młode dziewczęta (i nie tylko) szturmowały domy i zasiadały przed telewizorami, oglądając w Polsacie, Czarodziejkę z księżyca. Tytuł ten, do tej pory uznawany jest za wzór dla kolejnych serii z gatunku magical girl (jap. maho shojo). Fakt ten spowodował, że potencjalna widownia, wiedziała już mniej więcej czego może się spodziewać, po tego typu produkcjach. Sytuacja ta zmieniła się jednak w roku 2011, gdy to świat poznał Puella Magi Madoka Magica.
![]() |
| Przed wyruszeniem w drogę zbierz drużynę |
Wracając ze szkoły czternastoletnia uczennica Madoka Kamane odwiedza, wraz z przyjaciółką Sayaką Miki, jedno z lokalnych centr handlowych w celu nabycia CD z muzyką poważną. Podczas buszowania między półkami Madoka słyszy znajomy głos. To samo wołanie słyszała wczoraj we śnie, jednak tym razem, bez wątpienia, ktoś wzywał pomocy. Niewiele się zastanawiając nasza bohaterka postanawia pomóc. Prowadzona rozpaczliwym krzykiem dostaje się na zaplecze, gdzie odnajduje poranione, dziwne, kotopodobne stworzenie, Kyubey. Jakież jest jej zdziwienie, gdy okazuje się, że jego oprawcom jest nowo przybyła do klasy, Homura Akemi, której celem jest uśmiercenie kociaka. Szybka interwencja, przybyłej za koleżanką Sayaki, udaremnia jednak ten plan. Korzystając z powstałego zamieszania dziewczęta, wraz z nowym zwierzakiem, czym prędzej oddalają się od miejsca spotkania z Hamurą, wpadając w sam środek wymiaru wykreowanego przez Wiedźmę. Tym razem to one potrzebują pomocy. Wybawicielkom okazuje się Mami Tomoe, która przepędza Wiedźmę i doprowadza do porządku Kyubey, który w zamian za otrzymaną pomoc proponuje dziewczętom kontrakt. Zakłada on, że w zamian za podjecie się roli magicznej dziewczyny kociak spełni jedno, dowolne życzenie czarodziejki. Wydawać by się mogło, że tak zaprojektowany kontrakt jest niezwykle korzystny dla dziewcząt. Mogą one ratować świat w gronie koleżanek do tego mając zagwarantowane spełnienie jednego, najbardziej nawet wymyślnego życzenia. Zapewne wiele dziewcząt w wieku bohaterek poszłoby na taki układ bez mrugnięcia okiem. Dlaczego więc, Homura zabrania Madoce przyjęcia warunków umowy?
Starcie tytanów. Recenzja Batman: Arkham Asylum.
Ostatnio fanów DC Comics rozgrzewa informacja o "zresetowaniu" całego uniwersum i nadanie mu nowego charakteru. Numeracja wszystkich serii, we wrześniu, rozpocznie się od nowa (choć niektóre zbliżały się do #1000). Niektórzy superherosi doczekają się własnych serii, inni, zaś będą musieli na jakiś czas z nich zrezygnować. Najwięcej kontrowersji dotyczy Supermana, który jakiś czas temu postanowił zrezygnować z amerykańskiego obywatelstwa (aby za miesiąc znów być dumnym synem Ameryki), który w nowym kostiumie, znów będzie uczył Amerykanów patriotyzmu (wiem, to zdanie jest wewnętrznie sprzeczne, ale takie jest DC). Nie małe zamieszanie dotyczy również świata Mrocznego Rycerza. Od września jedynym Batmanem będzie Bruce Wayne, natomiast Dick Grayson, pierwszy Robin, wróci do roli Nightwinga. To co najbardziej elektryzuje fanów to jednak powrót Barbary Gordon do roli Batgirl, która za sprawą Jokera w Batman: The Killing Joke z marca 1988 roku wylądowała na wózku inwalidzkim i do tej pory pełniła rolę Oracle. Zainteresowanych resetem odsyłam do Kolorowych Zeszytów i DC Multiverse, które na bieżąco śledzą wydarzenia.
![]() |
| Nie ma jak w domu |
Magia spirali. Recenzja Uzumaki.
Spirala, symbol towarzyszący nam na każdym kroku. Kształtem tym natura obdarzyła pędy roślin, ślimacze muszle i wszelkiego rodzaju wiry powstające na wodzie czy w powietrzu. Jest ona również integralną częścią naszego ciała. Dostrzegamy ją w lokach czy też liniach papilarnych. Jak żaden inny kształt, spirala przyciąga wzrok i sprawia, że chcemy odkryć co też za tajemnice kryje wewnątrz. Zwykle szybko dochodzimy do wniosku, że niczego tam nie ma, a może, po prostu, nie patrzymy zbyt uważnie.
![]() |
| Przykład iluzorycznej spirali |
Przedstawienie horroru za pomocą komiksu jest zadaniem niezwykle trudnym. Duża ilość kadrów porozrzucanych na całej stronie powoduje, że bardzo trudno jest zbudować odpowiedni nastrój. Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że nie można umieścić w nim dźwięków, przez co autor nie może posiłkować się przerażającą muzyką czy złowieszczymi odgłosami w tle. Oczywiście można nastawić się na ciągłe epatowanie makabrą od której skręca żołądek, ale poza małymi wyjątkami, twory takie mają niewielką, jeżeli w ogóle jakąkolwiek, wartość artystyczną. Nie trudno, więc wysnuć wniosek, że osoba której powiedzie się sztuka zaklęcia horroru w komiksie, może liczyć na szacunek w świecie. Osobą taką jest bez wątpienia Junji Ito.
"Słyszałam, że świat się kiedyś skończy". Recenzja komiksu Osiedle Promieniste.
Blokowisko, zespół budynków wielokondygnacyjnych skoncentrowanych na niewielkiej przestrzeni. Po raz pierwszy pojawiły się one we Francji w 1954 roku. Pomysł ten bardzo szybko podchwyciły inne państwa, gdyż był to łatwy i szybki sposób na zaradzenie dwóm problemom: spadku ożywienia gospodarczego i braku przestrzeni pod budowę nowych domów. Nikogo więc nie zdziwiło, że Japonia, której większość terytorium nie nadaje się do zagospodarowania pod budownictwo mieszkaniowe zaczęła budowę wielkich zespołów mieszkaniowych.
Tokijskie Osiedle Promieniste jest właśnie jednym z takich osiedli. Jego nazwa, którą nadali mu sami mieszkańcy, wynika z faktu, że wzniesiono je na mocno nasłonecznionym terenie. Mimo tej pozytywnie nastrajającej nazwy, na osiedlu nie żyje się tak łatwo i przyjemnie, jak mogłoby się wydawać o czym świadczy rosnący w zastraszająco szybkim tempie wskaźnik samobójstw.
W.I.T.C.H. dla dorosłych. Recenzja Sky Doll.
Nie tak dawno temu zamieściłem na tym blogu recenzję japońskiego komiksu erotycznego Chirality. Jedna z czytelniczek napisała pod nim komentarz o następującej treści: "I tą notą potwierdziłeś moje wyobrażenie o japońskim komiksie (...)". Trochę mnie zmartwiło, że jednym artykułem zawaliłem wszystkie swoje dotychczasowe starania o zmianę wizerunku komiksu w Polsce, dlatego tym razem przyjrzę się innemu komiksowi erotycznemu.
![]() |
| Roboty też nie mają łatwo |
Rysuj z Myszką Miki!
Parę dni temu, wracając z uczelni do domu moją uwagę zwróciła postać biegnącego Kaczora Donalda. Widok tej postaci w kiosku niewielu już dziwi, wszakże zeszytówka z jego przygodami wychodzi w naszym kraju już od ponad 17 lat. Tym razem jednak było to coś większego, coś zajmującego połowę kioskowej witryny.
![]() |
| Ciężko rysować w biegu... |
A ja tylko gołe baby, jeśli gdzieś zauważę. Recenzja komiksu Chirality.
Przez cały czas istnienia tego bloga starałem się udowodnić Tobie, Drogi Czytelniku, że komiks to nie "rozrywka dla małych dzieci", ale ważny składnik (pop)kultury oraz, że komiks japoński, to nie "chińskie porno kreskówki". Jednak ile można! Nie oszukujmy się! Komiks służy, czytnikom głównie za rozrywkę, a twórcom jako sposób do zaspokajania swoich, chorych fantazji!
![]() |
| Główne bohaterki w gorącym uścisku |
Świat ten, bowiem został zdominowany przez GM'y (biomechaniczne pasożyty), które lubią się zadomawiać wewnątrz żywych organizmów, całkowicie przejmując nad nimi kontrolę. Napomknę tylko, że nie ma na to lekarstwa. Jeżeli napotkasz ludzi i wykryją w tobie pasożyta dostaniesz kulkę. Jakich ludzi, zapytasz, gdzie oni są, przecież tu nikogo nie ma. Otóż, ludzie jeszcze, są. Wprawdzie ich garstka, ale ci którzy przetrwali, chronią się w podziemnych schronach i jakoś sobie radzą. Nie to, żeby nie próbowani odbić planety. Na chwilę obecną jest ich, jednak zbyt mało, aby tego dokonać, dlatego ograniczają swoje działania do odpierania kolejnych ataków i likwidacji zainfekowanych.
Na początku było słowo. Recenzja komiksu Księga Genesis.
Duża ilość czasu wolnego na przełomie kwietnia i maja spowodowała, że znalazłem nieco wolnego czasu na nadrobienie zaległości w lekturze komiksów. Jednym z nich jest dzieło amerykańskiego rysownika Roberta Crumba, znanego z niezwykłego zamiłowania do podejmowania w swoich dziełach tematu narkotyków i seksu.
Biblia, święta księga dwóch z trzech największych religii: judaizmu i chrześcijaństwa. Składa się ona ze Starego i Nowego Testamentu podzielonych, w zależności od kanonu, na 39 (judaizm i wyznania protestanckie), 46 (katolicy) lub 49 (kanon prawosławny) ksiąg. Pismo Święte, według biblistów, kształtowało się od ok. X w p.n.e., aż do końca I w n.e., kiedy to powstały ostanie księgi Nowego Testamentu, nieuznawanego przez Żydów, gdyż według nich, za jego powstanie nie odpowiadał nikt, natchniony przez Boga. Co ciekawe, ksiąg tych nie uznają również wyznawcy Islamu, choć uważają oni Jezusa za proroka, co więcej, w Koranie można znaleźć odniesienia do Ewangelii.


Czy te oczy mogą kłamać (R)2? Recenzja anime Code Geass R2.
Ostatnimi czasy na polskim rynku anime zrobiło się spore zamieszanie. Kaze, międzynarodowy dystrybutor japońskich animacji, postanowił zrezygnować z polskiego rynku. Parę dni później dowiedzieliśmy się, że również firma Vision postanowiła zrezygnować z wydawania japońskich tytułów i zamknęła dział Anime Gate. Chwilę później dowiedzieliśmy się, że Kaze dało, jednak radę kłopotom i nadal będzie wydawać po polsku, ale... nie w Polsce, tylko w Niemczech. Dystrybucją ich tytułów do naszego kraju podjęło się... Vision. Dzięki tym przedziwnym zwrotom, akcji polscy fani doczekali się m.in. kontynuacji świetnego Code Geass.
(UWAGA! SPOILER ALERT! Tekst zawiera sporą ilość spoilerów dotyczących poprzedniego sezonu serii, jeżeli jeszcze jej nie oglądałeś, a nie chcesz psuć sobie zabawy to w tym miejscu zrezygnuj dalszego z czytania tej recenzji)
Sezon konwentowy rozpoczęty! Relacja z Bydgoskiej soboty z komiksem.
Dnia dzisiejszego odbyła się Bydgoska Sobota z Komiksem. Jest to pierwsza tego typu impreza w stu procentach skierowana do fanów komiksu w Polsce. Z racji tego, że jest to dopiero mój drugi konwent, do tego pierwszy stricte komiksowy, zamiast klasycznej relacji podzielę się z Wami, Drodzy Czytelnicy kilkoma moimi spostrzeżeniami i uwagami.
Impreza odbyła się w Akademickiej Przestrzeni Kulturalnej Wyższej Szkoły Gospodarki w (a jakże) Bydgoszczy. Impreza była dość szeroko reklamowana w lokalnych mediach, natomiast w centrum handlowym Focus Mall zostało wystawionych kilkanaście plansz komiksowych wykonanych przez polskich artystów. Mnie osobiście zabrakło, jednak plakatów w centrum miasta, szczególnie w pobliżu miejsca imprezy, która cieszyła się dużym zainteresowaniem lokalnych mediów (radia, prasy i telewizji). Tak więc Ci którzy jakimś cudem o konwencie się nie dowiedzieli, na pewno się dowiedzą i być może przybędą w przyszłym roku.
BSzK rozpoczęła się od krótkiej prezentacji sylwetek bydgoskich twórców (Jacka Michalskiego, Jacka Przybylskiego, Jerzego Wróblewskiego i Andrzeja Nowakowskiego), których prace zostały wystawione na terenie APK. Zaraz potem odbyły się warsztaty, których uczestnicy prezentowali bardzo wysoki poziom artystyczny. Co ciekawe najmłodszy ich uczestnik miał jedynie 6 lat. Fajnie, że rodzice wraz z takimi szkrabami odwiedzają takie miejsca i zarażają swoje pociechy swoją pasją, być może za kilka lat to właśnie oni zwojują nasz rodzimy rynek.
Impreza odbyła się w Akademickiej Przestrzeni Kulturalnej Wyższej Szkoły Gospodarki w (a jakże) Bydgoszczy. Impreza była dość szeroko reklamowana w lokalnych mediach, natomiast w centrum handlowym Focus Mall zostało wystawionych kilkanaście plansz komiksowych wykonanych przez polskich artystów. Mnie osobiście zabrakło, jednak plakatów w centrum miasta, szczególnie w pobliżu miejsca imprezy, która cieszyła się dużym zainteresowaniem lokalnych mediów (radia, prasy i telewizji). Tak więc Ci którzy jakimś cudem o konwencie się nie dowiedzieli, na pewno się dowiedzą i być może przybędą w przyszłym roku.BSzK rozpoczęła się od krótkiej prezentacji sylwetek bydgoskich twórców (Jacka Michalskiego, Jacka Przybylskiego, Jerzego Wróblewskiego i Andrzeja Nowakowskiego), których prace zostały wystawione na terenie APK. Zaraz potem odbyły się warsztaty, których uczestnicy prezentowali bardzo wysoki poziom artystyczny. Co ciekawe najmłodszy ich uczestnik miał jedynie 6 lat. Fajnie, że rodzice wraz z takimi szkrabami odwiedzają takie miejsca i zarażają swoje pociechy swoją pasją, być może za kilka lat to właśnie oni zwojują nasz rodzimy rynek.
Jaki Jeż jest każdy widzi(?) Recenzja filmu Jeż Jerzy.
Już od najmłodszych lat, młodzi Polacy uczeni są na lekcjach historii, że dane okresy kulturowe rozpoczynają się w naszym kraju z opóźnieniem. Wielu nauczycieli wmawia nam, że nigdy nie nadążaliśmy za światowymi trendami. Słowa te, są nam wpajane przez całą naszą edukację i jeszcze dłużej. Zatrzymajmy się jednak i zastanówmy, czy nasza (pop)kultura musi być odtwórcza?
Anioł masakry. Recenzja komiksu Battle Angel Alita.
Miasto Złomu. Mieszkam tu już ładnych parę lat, zapewne całe swoje zasrane życie, ale niczego nie wiem na pewno. Wiem za to w jak obleśnym świecie przyszło mi żyć. Dziwki i mordercy kryjący się w ciemnych zaułkach? Zapomnij! Oni nie muszą się już ukrywać, krwawe trupy na środku głównej ulicy to już nasza codzienność. Niewielu zwraca na to uwagę, no może prócz lekarzy. Zapomnij jednak o zadbanych Kubusiach Burskich i siostrach Zosiach, owszem noszą oni białe kitle, ale wykształcenie mają raczej techniczne, nie medyczne. Tak, cyborgi są na ulicach nawet częstsze, niż walające się tu i tam trupy. Nad całym tym burdelem, wisi Zalem, są tacy, którzy wierzą, że mieszka tam sam Bóg. Ja, jednak wierzę, że mieszkają tam zwykli ludzie tacy jak ja, czy ty. Myślę, również, że powinni zacząć się modlić do prawdziwego Boga, bo wkrótce strącę to gówno z nieba.
![]() |
| Czasem na śmietniku znajdujemy coś fajnego |
Bo luty gorący jest i basta!
(Post zawiera materiały przeznaczone dla osób powyżej 18 roku życia, jeżeli nie przekroczyłeś tego wieku, podaruj sobie rozdziały pt: Najbardziej najeżona premiera roku oraz Chopin, k***a!)
Niezaprzeczalnie dla wszystkich entuzjastów literatury obrazkowej w mojej rodzinnej Bydgoszczy najważniejszą informacją jaka pojawiła się w lutym było ogłoszenie daty kolejnej Bydgoskiej Soboty z Komiksem. W programie: wystawy, wykłady oraz spotkania z autorami komiksów. Festiwal odbędzie się 19 marca w przestrzeni kulturalnej WSG przy ulicy Królowej Jadwigi i potrwa w godzinach od 11.00 do 17.30.
Mimo, iż za oknami śnieg i mróz, nasz rodzimy rynek komiksowy w lutym wręcz kipiał. Zapowiedzi imprez, kinowe premiery, a nawet jedna afera, i to jaka. Oczywiście jak zwykle wmieszali się w to politycy oraz reporterzy TVN-u, ale po kolei.
Komiksowa Bydgoszcz
Niezaprzeczalnie dla wszystkich entuzjastów literatury obrazkowej w mojej rodzinnej Bydgoszczy najważniejszą informacją jaka pojawiła się w lutym było ogłoszenie daty kolejnej Bydgoskiej Soboty z Komiksem. W programie: wystawy, wykłady oraz spotkania z autorami komiksów. Festiwal odbędzie się 19 marca w przestrzeni kulturalnej WSG przy ulicy Królowej Jadwigi i potrwa w godzinach od 11.00 do 17.30.Najbardziej najeżona premiera roku
Promocja kinowej wersji przygód Jeża Jerzego nabiera rozpędu. Po zaprezentowaniu oficjalnego trailera, przyszedł czas na piosenkę promującą tą produkcję. Piosenkę wykonują raperzy Sokół i Ero, którzy użyczyli swoich głosów postaciom występującym w filmie. Tym którzy nie pamiętają przypominam: Jeż Jerzy jest adaptacją komiksu Rafała Skarżyckiego i Tomasza Leśniaka pod tym samym tytułem, który cyklicznie ukazuje się na ostatniej stronie magazynu Ślizg. Za jego pomocą autorzy w sposób prześmiewczy wytykają nam Polakom nasze wady. Premiera 11 marca 2011.
EDIT: W najnowszym numerze Newsweek'a artykuł o filmie.
EDIT: W najnowszym numerze Newsweek'a artykuł o filmie.
Gdy nad morzem traw wschodzi słońce. Recenzja komiksu Podniebny Orzeł.
Nad morzem traw wschodzi słońce. Na tle bezkresnego nieba zarysowują się sylwetki dwóch postaci. Nawet nie wprawione oko pozna, że są to wojownicy zaprawieni w boju. Nie tylko ich postawa, ale również język jakim się posługują, zdradza, że są to zacni mężowie.
- coś po japońsku - rzekł pierwszy.
- coś po japońsku - odparł jego towarzysz.
Nagle z mgły wyłoniła się trzecia sylwetka, nieco różniąca się od pozostałych.
- coś po indiańsku - zagaił.
- coś po japońsku - odparł jego towarzysz.
Nagle z mgły wyłoniła się trzecia sylwetka, nieco różniąca się od pozostałych.
- coś po indiańsku - zagaił.
Jiro Taniguchi człowiek, który w dziedzinie komiksu osiągnął już chyba wszystko. Był nominowany do Eisera (Wędrowiec z Tundry) oraz Harveya (Ikar). Zdobył nagrodę za najlepszy scenariusz na festiwalu w Angouleme (Odległa Dzielnica). Współpracował z takimi gwiazdami światowego komiksu jak Jean "Moebius" Giraud (Ikar), a wszystko to (i jeszcze więcej) przez zaledwie 30 lat kariery zawodowej. Ciekawe gdzie my, Drogi Czytelniku, będziemy po takim czasie, tejże kariery?Komiks, który chciałbym Wam dziś przybliżyć nie jest tak zabawny jak sugerowałby to wstęp do tego tekstu. Opowiada on historię dwóch samurajów: Manzo Shiotsu i Hakosaburo Soma, którzy w wyniku wojennej zawieruchy w Japonii, zostali zmuszeni do wyruszenia do Stanów Zjednoczonych. Kraj ten nie był dla nich łaskawy, jednak wszystko się zmienia. Pewnego dnia podczas polowania Hakosaburo odnajduje płaczące niemowlę, a w raz z nim nieprzytomną Indiankę. Nasz szlachetny mąż postanawia zabrać ich do siebie. Jak się szybko okazuje, kobieta uciekła z pobliskiej kopalni złota, będąc w zaawansowanej ciąży. Nie zdążyła, jednak uciec daleko, ponieważ rozpoczął się poród. Nie wiedząc co dalej robić, czekała na śmierć, zamiast niej zjawił, się jednak samuraj.
Sen o Japonii. Recenzja Sandman: Senni łowcy.
Rok 1988, jedno z miast na terenie Stanów Zjednoczonych. Grupka znajomych, jak co tydzień, udaje się do księgarni, aby zapoznać się z najnowszymi tytułami wydawnictw komiksowych. Mężczyzna za ladą nie zwraca na nich uwagi, widuje ich regularnie. Po chwili dochodzi on do wniosku, że gdyby ich tu dziś nie było, to najpewniej nie byłoby też tej księgarni. Na jednej z półek, chłopcy dostrzegają pierwszy zeszyt najnowszej serii wydawnictwa DC Vertigo, Sandman. Niewiedzą jeszcze, że właśnie w tej chwili zmieniło się całe ich życie.
Sandman jest jednym z tych tytułów, które odmieniły sposób patrzenia na współczesny komiks. Losy przedstawicieli rodu Nieskończonych przetłumaczono na wiele języków. Nie dziwi więc, że zakończenie tej serii w marcu 1996 roku wielu przyjęło ze smutkiem. Na kontynuację, fani, nie musieli jednak długo czekać, w 1999 roku Gaiman zainspirowany anime Mononoke Hime, przy którego tłumaczeniu pracował, napisał scenariusz kolejnego opowiadania ze świata władcy snów. Nie chciał jednak, aby zostało ono wydane w formie komiksu. Władze DC przyjęły ten pomysł z aprobatą i w ten sposób powstał: Sandaman: Senni łowcy (Sandaman: The Dream Hunters), opowiadanie z całą masą wspaniałych ilustracji japońskiego artysty Yoshitaka Amano (Vampire Hunter D, Final Fantasy). Scenariusz ten tak spodobał się rysownikowi Craigowi Russellowi, że z okazji 20- lecia istnienia serii stworzył on komiksową adaptację Sennych łowców.Gorący styczeń
Poranek pierwszego stycznia przywitał wszystkich fanów komisu w Polsce, bardzo niemiłą nowiną. Po kilku latach zawieszenia powrócił VAT na książki w wysokości 5%. Zmiana ta objęła, jednak, jedynie te tytuły, które zostały przekazane do dystrybucji w nowym roku. Pozostałe zostaną objęte podwyżką dopiero 1 maja.Tylko jeża przelecieć się nie da
Znamy już datę premiery ekranizacji komiksu z przygodami najpopularniejszego jeża nad Wisłą. Film Jeż Jerzy, będzie miał swoją światową premierę 11.03.2011. Na terenie całego kraju odbywają się już pokazy przedpremierowe dla dziennikarzy i pierwsze opinię są co najmniej dobre. W filmie usłyszymy m.in. Borysa Szyca (Jeż Jerzy), Marię Peszek (Yola) i Macieja Maleńczuka (prostytutka Lilka). Poniżej niefinalny i finalny trailer filmu (tylko dla dorosłych). Ja już nie mogę się doczekać.
Zapowiadane zmiany
Zgodnie z tym co pisałem w podsumowaniu roku istnienia Półki..., postanowiłem wreszcie zabrać się do jej dokończenia. To co widzicie to efekt (prawie) finalny. Mniej więcej tak miał wyglądać ten blog, gdy go zakładałem. Mimo, iż wydaje się to zbędne postanowiłem Drogi Czytelniku (lub Czytelniczko) oprowadzić Cię po zmienionej Półce.
Pierwsza zmiana jak rzuca się w oczy to grafika u góry strony. Postać, która na niej widnieje to moja wizja jedenastej muzy. Narysowałem ją już jakiś czas temu, właśnie z myślą, opublikowania tego rysunku na tym blogu. Nazwijmy ją Comix. Ta pani opiekuje się, rzecz jasna, komiksem, jego twórcami oraz czytelnikami. Udało mi się nawet zadbać o taki szczegół jak jej atrybut, czyli komiks.Kolejną zmianą jest rozbudowanie panelu bocznego. Prócz zmiany kolejności pojawiły się nowe opcje: etykiety (które do tej pory były u dołu strony) i wydawnictwa komiksowe. Dodatkowo podzieliłem dział Blogi które obserwuję, na sekcję komiksową i niekomiksową, ponadto dodałem parę stron, których z różnych powodów nie zamieściłem wcześniej. Postanowiłem, również podpisywać się moim pełnym nazwiskiem, a nie ksywką.
Mam nadzieję, że nowy wygląd bloga przypadnie wam do gustu i, że nadal będziecie go chętnie odwiedzać. Do zobaczenia!
Przypowieść o dorastaniu. Recenzja komiksu Solanin.
Opuszczenie rodzinnego gniazda nigdy nie jest łatwe. Na ptaka, który zdecyduje się na ten krok, czeka wiele przeciwności. Musi on zadbać o znalezienie miejsca, gdzie spokojnie będzie mógł złożyć skrzydła i się posilić. Rodzice, którzy dbali o niego przez całe jego pisklęce życie, chcą mu pomóc, jednak ono, wiedzione instynktem, musi lecieć samo. Tak mu się przynajmniej wydaje. W życiu każdego ptaka nadchodzi, przecież taki moment w którym, prócz dbania o własny byt, musi zadbać o tego, z którym chce lecieć dalej, ku przyszłości.
Przy okazji zakończenia roku 2010 na wielu portalach poświęconych komiksowi pojawia się wiele zestawień z cyklu TOP (i dalej dowolna liczba, zwykle jest to jednak liczba 10). Wśród prezentowanych w tych zestawieniach tytułów pojawia się jeden przedstawiciel komiksu japońskiego, czyli Ikigami wydawnictwa Hanami. Osobiście bardzo długo zabierałem się za sięgnięcie po komiksy z tego wydawnictwa. Wreszcie, po ponad rocznych staraniach, udało mi się ten cel zrealizować. Na mojej półce zagościł Solanin.Bohaterami tej opowieści jest grupa przyjaciół, która po zakończeniu studiów, z małym wyjątkiem, rozpoczyna swoją przygodę z życiem zawodowym. Nie są oni jednak zadowoleni z tego, co młodym ludziom oferuje japoński rynek pracy. Dziewczyny, Meikio i Ai mogą liczyć jedynie na rolę OL, czyli office lady (odpowiednik naszej sekretarki, jednak o mniejszej odpowiedzialności, której rola ograniczona jest prawie wyłącznie do tego, aby ładnie wyglądać). Chłopaki mają trochę łatwiej. Takeda, pracuje jako ilustrator w jednej z gazet, Billy pomaga ojcu w rodzinnej aptece, natomiast Kato. No cóż, on nadal studiuje, jak sam mówi, na szóstym roku . W wolnych chwilach paczka zbiera się w lokalnym studiu nagraniowym na próbach kapeli Rotti, którą wspólnie założyli w ramach uczelnianego klubu muzyki rozrywkowej.
Pierwsze urodziny
Minął rok.
Dokładnie rok temu w polskim internecie wystartował projekt o nazwie Półka pełna komiksów. Powodów podjęcia przeze mnie takiej, a nie innej decyzji, było co najmniej kilka. Po pierwsze chciałem swobodnie móc wyrazić swoje opinie na temat polskiego i światowego rynku komiksów. Oczywiście mam przyjaciół z którymi mogę pogadać na tematy komiksowe, ja jednak chciałem trafić do szerszego grona odbiorców. Mógłbym, również poudzielać się na jakimś forum, ale boję się, że mój głos był by tylko jednym z wielu i bardzo ciężko byłoby mi się przebić. Po trzecie administrator, nieistniejącego już forum grupy Desert Rats, poprosił mnie o stworzenie na nim działu komiksowego, ja jednak chciałem być bardziej niezależny i stworzyłem tego oto bloga (co ciekawe, bardzo dużo osób trafiło na mój blog właśnie przez to forum).
Dokładnie rok temu w polskim internecie wystartował projekt o nazwie Półka pełna komiksów. Powodów podjęcia przeze mnie takiej, a nie innej decyzji, było co najmniej kilka. Po pierwsze chciałem swobodnie móc wyrazić swoje opinie na temat polskiego i światowego rynku komiksów. Oczywiście mam przyjaciół z którymi mogę pogadać na tematy komiksowe, ja jednak chciałem trafić do szerszego grona odbiorców. Mógłbym, również poudzielać się na jakimś forum, ale boję się, że mój głos był by tylko jednym z wielu i bardzo ciężko byłoby mi się przebić. Po trzecie administrator, nieistniejącego już forum grupy Desert Rats, poprosił mnie o stworzenie na nim działu komiksowego, ja jednak chciałem być bardziej niezależny i stworzyłem tego oto bloga (co ciekawe, bardzo dużo osób trafiło na mój blog właśnie przez to forum).Rok wielkich zmian i wielkich katastrof: Podsumowanie
Koniec roku, coś, co tak naprawdę można by celebrować w każdy inny dzień niż 31 grudnia. W naszej kulturze utarło się jednak, że to właśnie w ten dzień zmieniamy cyferkę roku na następny i ja, bynajmniej, nie mam zamiaru tego zmieniać. Czas ten sprzyja, wszelakim, często dziwacznym podsumowaniom, również i ja postanowiłem napisać coś od siebie.
Top 5 wydawnictw komiksowych
Wiele portali poświęconych komiksowi szykuje z okazji przełomu lat ranking najlepszych komiksów mijającego roku. Ja, jednak postanowiłem "ugryźć" temat od trochę innej strony. Poniżej znajdziecie mój prywatny ranking pięciu najlepszych polskich wydawnictw roku 2010. Zdaję sobie, oczywiście sprawę z faktu, iż ranking ten jest niekompletny i brakuje w nim kilku istotnych graczy np: wydawnictwa Hanami, którego komiksy zacząłem kupować dopiero od niedawna. Jednak z powodów o których nie mam zamiaru tu pisać, nie ma ich tu i basta!
5. Miasto stołeczne Warszawa.
Pierwsza niespodzianka w zestawieniu. Wydawnictwo to wydało w 2010 roku tylko jeden komiks, opisywany już wcześniej na tym blogu Komiksowy Przewodnik po Warszawie. Pozycja ta, najpewniej zapisze się w historii polskiego komiksu, jako pierwszy komiksowy polski przewodnik po mieście. Miał on swoją premierę na Komiksowej Warszawie pod koniec kwietnia. Jeżeli jeszcze nie masz tego komiksu radzę się w niego szybko zaopatrzyć, tym bardziej, że cena jest bardzo przystępna: 0zł.Moja prognoza na kolejny rok: Nie wydadzą nic, chyba, że zaskoczą nas czymś z okazji kolejnej Komiksowej Warszawy (już w kwietniu).
Święta, święta i...
Po kilku latach posuchy, znów do naszego kraju zawitała prawdziwa zima (wszak mamy przecież globalne ocieplenie). Jednak, Polak jak to Polak i na to narzeka (mimo, iż dwa lata temu narzekał, że śniegu było za mało), a to drogi za śliskie, a to za dużo śniegu, a to kolejki w sklepach. Na rynku komiksowym, również tak jakoś ciszej, ale wiadomo rodzinna wieczerza jest wartością samą w sobie.
Echa listopada
W poprzednim podsumowaniu pisałem o coraz śmielszym wchodzeniu konwentów w świadomość zwykłych ludzi. Niestety, niedługo potem nastąpiła korekta tego pozytywnego trendu (zupełnie jak na niedawno sprywatyzowanej GPW). Jak donosi wydawnictwo Waneko, czyli główny organizator Wanekonu- Wampirkonu, konwent nie odbędzie się, jak zapowiadano w grudniu, ale dopiero w marcu. Winę za taki stan rzeczy ponosi szkoła w której festiwal miał się odbywać. Najpierw zażądano od organizatorów, usunięcia z programu imprezy panelu poświęconego hentai. Następnie, za sprawą jednego z rodziców, dyrekcja szkoły, zażądała rezygnacji z tematów mangowych (przypomnijmy, że Wanekon, miał być właśnie konwentem, stricte mangowym). W takiej sytuacji organizator postanowił poszukać nowego miejsca stąd zmiana terminu zlotu.Wierzę, że tego typu incydentów, będzie coraz najmniej. Prawda jest jednak taka, że jeszcze wiele czasu upłynie zanim manga (i komiks w ogóle) przestanie się kojarzyć z wyłącznie z cycatymi licealistkami, a zacznie się kojarzyć z takimi arcydziełami jak Akira Katsuhiro Otomo, czy Ghost in the Shell Masamune Shirow.
3,2,1 Let's Latino! Recenzja Michico to Hatchin.
Śledząc to co się dzieje na japońskim ryku animacji, można odnieść wrażenie, że japońscy twórcy słuchają polskiej muzyki. Oglądając niektóre produkcje mam nieodparte wrażenie, że są oni zagorzałymi wyznawcami teorii czterech galaktyk L.U.C'a (jeżeli ktoś nie wie o co chodzi to odsyłam tutaj). Było tak już w przypadku Cawboy Bebop i Samoorai Champloo. Podobnie rzecz ma się z Michiko to Hatchin. Opowieści o przyjaźni, podróży i... fajnej lasce. NO TO JAZDA!

Miesiąc w którym zabrakło piaskarek
Listopad mile mnie zaskoczył. Mamy śnieg. Niestety nie jest to miła wiadomość dla kierowców, którzy mimo buńczucznych zapowiedzi drogowców, którzy są gotowi od lipca, muszą jak co roku stać w korkach. Jednak stojąc w korku zamiast krzyczeć na wszystkich dookoła możemy zagłębić się (nie, nie w zaspie) w lekturze komiksu.
Echa października
W poprzednim podsumowaniu pisałem o sukcesie polskiej cospleyerki na konwencie w Londynie. Fakt ten został odnotowany przez większość portali zajmujących się komiksem oraz wszystkie traktujące o mandze i anime. Zainteresowały się tym również niektóre poważne dzienniki. Jeden z nich pokusił się nawet o umieszczenie artykułu na ten temat w swoim wydaniu internetowym. Tą gazetą jest Życie Warszawy.
Akcja przeciw paleniu
15 listopada weszła w Polsce w życie tzw. ustawa antynikotynowa. Od tego dnia utrudnione będzie, na przykład znalezienie lokalu w którym będzie można zapalić. Jaki to ma związek z komiksem, zapytacie. Póki co niewielki. Ma, za to związek z animacją. Francuski instytut edukacji zdrowotnej i prewencji zlecił japońskiemu studiu animacji Studio 4oC, wykonanie animacji mającej zachęcić młodzież do rzucenia nałogu. W wyniku tej współpracy powstał dziesięciominutowy film pt: Attraction. Akcja ruszyła 16 listopada (zaskakująca zbieżność dat). Prócz animacji dostępny jest również komiks. Poniżej trailer tej animacji.
(D)Oda do komiksu #2
Jakiś czas temu, a dokładnie w lipcu, napisałem na tym blogu, posta o komiksowych inspiracjach w polskiej muzyce popularnej. Pojawiły się w nim krótkie recenzje trzech piosenek, a w komentarzach pojawiła się sugestia, że byłby to niezły pomysł na pracę licencjacką. Jeżeli ktoś uznał to za niezły pomysł, ba postanowił go zrealizować, służę dalszą pomocą. Poniżej prezentuje kolejne trzy kawałki inspirowane historyjkami obrazkowymi.
4. Supermenka (Kayah)
Na początek, jestem zmuszony posypać głowę popiołem. W poprzednim poście pisałem o piosenkach, które tylko po części były inspirowane komiksem, zapomniałem jednak o piosence, która w całości, była inspirowana tym medium. Powstała ona już w 1997 roku, czyli dziesięć lat przed premierą Oczu otwartych Pezeta, oto ona:
Na początek, jestem zmuszony posypać głowę popiołem. W poprzednim poście pisałem o piosenkach, które tylko po części były inspirowane komiksem, zapomniałem jednak o piosence, która w całości, była inspirowana tym medium. Powstała ona już w 1997 roku, czyli dziesięć lat przed premierą Oczu otwartych Pezeta, oto ona:
Starsza siostra Snu. Recenzja komiksu Śmierć.
Jakbyś zareagował drogi czytelniku (lub droga czytelniczko), gdyby śmierć nie okazała się jedynie doznaniem, ale osobą? Oczywiście nie mam tu na myśli ponurego jegomościa, który mógłby wyjść trochę na słońce i koniecznie zmienić dietę. Co byście powiedzieli, aby po drugiej stronie przywitała was młoda kobieta, ubierana w czarny top i czarne, obcisłe spodnie, która być może nieco przesadza z makijażem. Jej uroda mogła by zawstydzić niektóre modelki, a na dokładkę, żyła by pełnią życia (co w stosunku do niej jest pewnym uproszczeniem, ale wiecie co mam na myśli). Panie i panowie! Przedstawiam wam Śmierć!


Studencie czas do szkoły! Czyli komiksowe podsumowanie października
Nastał październik! Studenci wreszcie po wakacyjnej labie, mogą przestać patrzeć z zazdrością na swoich młodszych kolegów z podstawówek, gimnazjów i ogólniaków, teraz, również i my możemy zacząć naukę. Rynek komiksowy w Polsce, również ruszył z kopyta, a to za sprawą łódzkiego Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier o którym pisałem w poprzednim podsumowaniu. Wydano ponad 50 nowości i właściwie teraz mógłbym zakończyć ten artykuł odsyłając was do innych źródeł, bo przecież wiele już o tym napisano i nie ma sensu tego powtarzać. Na szczęście jednak nie samym MFKiG polski komiks żyje.
Panie i panowie 24 października, odbył się w Warszawie (pierwszy w stolicy) Cosplay1 Walk. Przyznam, że gdy pierwszy raz o tym usłyszałem pomyślałem, że chodzi o jakieś zapasy w kiślu, dziewcząt z kocimi uszami (czyli nekomusume, właśnie) na Placu Zamkowym. Przyznacie, że inicjatywa zacna, jednak była by to raczej anty reklama fandomu m&a w Polsce. Po wczytaniu się w tekst podany przez organizatorów okazało się, że była to manifestacja, która miała propagować wspomniana fandom. Trasa "spaceru" przebierańców, bo oto chodzi w cosplay'u (o przebieranki, nie spacer), przebiegała od Placu Zamkowego, aż do klubu Studio 23, gdzie odbyły się prelekcje prowadzone przez organizatora, czyli wydawnictwo Waneko. Pozostaje i tylko przyklasnąć takiej inicjatywie, oby tylko nie pomylono Cosplay Walk'u z Paradą Równości.
Super wojna. Recenzja Tajnej Wojny.
Amerykańskie wydawnictwo Marvel kojarzone jest głównie z superbohaterami w fantazyjnych strojach. Ci natomiast kojarzeni są z prostymi historyjkami z cyklu "ja biję ich, a oni mnie", gdzie określenie, kto jest zły, a kto dobry, jest niezwykle proste, nawet dla pięciolatka. Dla wielu są to, więc historyjki swoim scenariuszem przypominające Power Regers . Tyle stereotypy.
Akcja komiksu Tajna Wojna (oryg. Secret War) koncentruje się wokół nielegalnej akcji zorganizowanej przez Nick'a Fury, której celem jest odcięcie bandy super łotrów od źródła ich finansowania. W tym celu zbiera on grupkę znanych i lubianych superbohaterów, którzy mają u niego dług, nie ukrywajmy takich najłatwiej jest przekonać, nawet do najgłupszych pomysłów. W skład tej wesołej gromadki wchodzą: Luke Cage (superbohater do wynajęcia), Czarna Wdowa (jedna z drugoplanowych super bohaterek Marvela), Wolverine (myślę, że nie trzeba przedstawiać), Kapitan Ameryka (najbardziej amerykański spośród superbohaterów), Daredevil (czyli nasz uroczy diabełek) i Daisy Johnson (stworzona specjalnie na potrzeby tej wojny) oraz nasz ulubiony pająk z sąsiedztwa czyli Spiderman.
Akcja komiksu Tajna Wojna (oryg. Secret War) koncentruje się wokół nielegalnej akcji zorganizowanej przez Nick'a Fury, której celem jest odcięcie bandy super łotrów od źródła ich finansowania. W tym celu zbiera on grupkę znanych i lubianych superbohaterów, którzy mają u niego dług, nie ukrywajmy takich najłatwiej jest przekonać, nawet do najgłupszych pomysłów. W skład tej wesołej gromadki wchodzą: Luke Cage (superbohater do wynajęcia), Czarna Wdowa (jedna z drugoplanowych super bohaterek Marvela), Wolverine (myślę, że nie trzeba przedstawiać), Kapitan Ameryka (najbardziej amerykański spośród superbohaterów), Daredevil (czyli nasz uroczy diabełek) i Daisy Johnson (stworzona specjalnie na potrzeby tej wojny) oraz nasz ulubiony pająk z sąsiedztwa czyli Spiderman.Mój pierwszy raz, czyli cała masa problemów. Relacja z Coperniconu 2010.
Mimo, że w komiksie siedzę od lat szesnastu, a w RPG'i gram od lat ośmiu ,to nigdy nie byłem na konwencie. Dlaczego? Pewnie dlatego, że nie miałem z kim, ale, również dlatego, że jakoś specjalnie mnie do tego nie ciągnęło. Jednak wreszcie nadarzyła się okazja. W sąsiednim mieście Toruniu, odbył się Copernicon 2010.
Dzień pierwszy
Początkowo planowaliśmy wyjechać z Bydgoszczy w piątek (15 października) o godzinie 15. Jednak sprawy zawodowe SilverRata sprawiły, iż wyjazd opóźnił się o godzinę. Jakby tego było mało bałagan organizacyjny w naszych szeregach spowodował, że do końca nie było wiadomo, kto pojedzie, nie będę ukrywał, że wina leży w znacznej mierze po mojej stronie. Po zażartej dyskusji i próbie wytrzymałościowej naszego wehikułu, wyruszyliśmy w drogę. Zaznaczę, że pojechali wszyscy, którzy zjawili się o godzinie 16 na miejscu zbiórki.
Podróż do Torunia przebiegła bez większych problemów, co jest niezaprzeczalną zasługą naszego wspaniałego kierowcy wspomnianego już SilverRata i Pitka, który wziął na siebie rolę nawigatora, ale nie wziął GPS'a, przez co musiał posiłkować się sposobami bardziej tradycyjnymi, czyli mapą. Po dotarciu na miejsce okazało się, że koleżanka Agata u której mieliśmy nocować, gdzieś wybyła, tak więc pozostawiliśmy nasze bagaże w samochodzie i wybraliśmy się pieszo do Zespołu Szkół nr 10 w którym odbywał się konwent.
Dzień pierwszy
Podróż do Torunia przebiegła bez większych problemów, co jest niezaprzeczalną zasługą naszego wspaniałego kierowcy wspomnianego już SilverRata i Pitka, który wziął na siebie rolę nawigatora, ale nie wziął GPS'a, przez co musiał posiłkować się sposobami bardziej tradycyjnymi, czyli mapą. Po dotarciu na miejsce okazało się, że koleżanka Agata u której mieliśmy nocować, gdzieś wybyła, tak więc pozostawiliśmy nasze bagaże w samochodzie i wybraliśmy się pieszo do Zespołu Szkół nr 10 w którym odbywał się konwent.
Szkołę czas zacząc!
Wrzesień w polskim półświatku komiksowym przebiegł dosyć spokojnie. Po chwilami nudnych wakacjach, główni rozgrywający, ale nie tylko zbierali siły na odbywający się na początku października Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier, który już tradycyjnie odbył się w pierwszy weekend października w Łodzi.
Bydgoszcz nagrodzona!
W prawdzie jest to podsumowanie września, a nie października, jednak nie mam zamiaru czekać z tą informacją cały miesiąc, zresztą i tak cały wrzesień trwał pod znakiem 21. MFKiG. Panie i panowie z przyjemnością ogłaszam, że pierwszą nagrodę festiwalu zdobył komiks Człowiek Kolejka stworzony przez bydgoskich artystów Macieja Jasińskiego (scenariusz) i debiuta Jakuba Mathia (rysunki). Komiks opowiada historię chłopca, który jest świadkiem śmierci swoich rodziców stojących w kolejce do mięsnego. Po kilku latach, chłopak wraca jako superbohater zwany Człowiekiem Kolejką, który walczy z kolejkami na całym świecie. Warto zaznaczyć, że jest to pierwsza nagroda dla bydgoskiego komiksu w historii festiwalu. Fakt ten nie umknął również lokalnej prasie, krótki artykuł o MFKiG można przeczytać we wtorkowym wydaniu Expressu Bydgoskiego.Czy te oczy mogą kłamać? Recenzja Code Geass.
20 sierpnia 2010 roku, Święte Imperium Brytyjskie rozpoczyna ofensywę na neutralną Japonię. Do tego celu wykorzystana została nowa broń, zwana Knightmare Frame. Zaskoczone niezwykłą mobilnością robotów, wojska japońskie, zostały kompletnie rozbite. W konsekwencji tych działań z map znika Japonia. Dziś, siedem latach od kapitulacji, używanie nazwy starego kraju oraz dawnej nazwy jej mieszkańców, jest surowo karane. Nazwy te zostały satąpione praz słowa "Strefa 11" i "Jedenastostrefowcy". Dumy dawnych samurajów nie da się, jednak tak łatwo usunąć . Oni tylko czekają. Czekają, aż pojawi się ktoś, kto poderwie ich do walki.
Reakcja narodu, któremu odebrano wszystko jest łatwa do przewidzenia. Japończycy nie są tu wyjątkiem. W licznych gettach rozsianych po Strefie 11, powstają rozmaite siatki ruchów oporu, brak im jednak charyzmatycznego przywódcy, co powoduje, że ich działania są chaotyczne i mało skuteczne. Jedna z organizowanych przez nich akcji doprowadza do tego, że aktualnie zarządzający Strefą, książę Clovis, postanawia "oczyścić" jedno z gett z terrorystów. Przytłaczająca siła wojsk Brytyjskich nie daje żadnych szans jego mieszkańcom. Gdy wydaje się, że wynik "walki" jest już przesądzony krótkofalówka przywódcy ruchu oporu, Oghi'ego, odzywa się: "Mogę wam pomóc, musicie mi tylko zaufać". W mgnieniu oka szala zwycięstwa zaczyna się przechylać, Brytania przegrywa. Nareszcie pojawił się człowiek, który może wyzwolić Japonię. Jego imię to: Zero.
Reakcja narodu, któremu odebrano wszystko jest łatwa do przewidzenia. Japończycy nie są tu wyjątkiem. W licznych gettach rozsianych po Strefie 11, powstają rozmaite siatki ruchów oporu, brak im jednak charyzmatycznego przywódcy, co powoduje, że ich działania są chaotyczne i mało skuteczne. Jedna z organizowanych przez nich akcji doprowadza do tego, że aktualnie zarządzający Strefą, książę Clovis, postanawia "oczyścić" jedno z gett z terrorystów. Przytłaczająca siła wojsk Brytyjskich nie daje żadnych szans jego mieszkańcom. Gdy wydaje się, że wynik "walki" jest już przesądzony krótkofalówka przywódcy ruchu oporu, Oghi'ego, odzywa się: "Mogę wam pomóc, musicie mi tylko zaufać". W mgnieniu oka szala zwycięstwa zaczyna się przechylać, Brytania przegrywa. Nareszcie pojawił się człowiek, który może wyzwolić Japonię. Jego imię to: Zero.Szsz... ko... am... szsz... ie... szszsz... . Recenzja Sygnału do szumu.
Życie. Czym jest? Tak naprawdę to, nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Nie mam na to czasu. Życie tak szybko biegnie. Za czym gonię? Nie wiem, nigdy się nad tym nie zastanawiałem, ale obiecuję, że o tym pomyślę. Po biznes-lunchu, albo nie, bo potem mam spotkanie służbowe, ale wiesz mam pomysł, na pewno powiedzą o tym w telewizji, a jak nie to poszukam czegoś w sieci.
Czy zauważyliście, że żyjemy w czasach kiedy to informacje rozprzestrzeniają się w sposób niewiarygodnie szybki? W trochę ponad godzinę jesteśmy w stanie dowiedzieć się o tym co stało się na drugim końcu świata. Jeżeli wiadomość jest skierowana bezpośrednio do nas możemy się dowiedzieć o niej niemal natychmiast. Jednak wśród informacji ważnych znajdują się, również te błahe, czy wręcz głupie. Podobne spostrzeżenia zawarli w swoim dziele: Neil Gaiman (scenariusz) i Dave McKean (rysunki).
















