Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manga. Pokaż wszystkie posty

# 142 Rok dmuchania rysowanych balonów, czyli subiektywne podsumowanie tego co działo się w 2013 roku na polskim ryku mangi

Nasz skromy ryneczek rozpędza się niczym polska Luxtorpeda w latach '30 ubiegłego stulecia. Liczba mang jakie możemy kupić w lokalnych empikach już dawno przerosła najśmielsze oczekiwania ojców założycieli znanych z łamów Kawaii, czy Animegaido, a kolejny rok ma być jeszcze lepszy. Co oznacza tylko tyle, że żaden z nas, ani ja, ani ty Drogi Czytelniku nie kupi w 2014 roku wszystkiego czego by chciał. Skupmy się jednak na roku 2013 i na spokojnie go podsumujmy. 

Zeszły rok obrodził w azjatyckie komiksy jak gmina Wilków w truskawki. W roku 2012 na nasz rynek wydano siedemnaście nowości, co uważałem za rekord nie do podbicia. Amaterasu, jakiż ja byłem naiwny. W 2013 roku mieliśmy, aż dwadzieścia siedem premierowych mang, trzy manhwy (komiksy rodem z tej dobrej Korei), dwa polskie komiksy stylizowane na dzieło Japończyków i jedną manhuę (komiks chiński). Daje nam to zawrotną liczbę trzydziestu trzech (lub trzydziestu jeden, jeżeli wyłączymy polskie produkcje) premier. Oznacza to, że średnio co półtora tygodnia wydawano w Polsce nowy, nie znany jeszcze nikomu (ta, jasne) tytuł, rodem z Azji lub jej okolic. Najlepszy pod tym względem był lipiec, w którym, do tej pory, rok rocznie, działo się niewiele, a tu siedem premier. Najgorszy był kwiecień, czyli jedyny miesiąc w 2013 roku w którym nic nowego u nas nie wydano.

#131 Pałacowe romanse. Recenzja mangi Strażniczka Orelianu.

Pałacowe korytarze niezależnie od miejsca i czasu zawsze skrywały niezliczone ilości tajemnic. Czasem były to rzeczy błahe jak na przykład przepis na popisową jajecznicę jednej z kucharek trzeciej córki króla, czy też spór pomiędzy dwoma mniej ważnymi szlachcicami, o którym i tak wszyscy wiedzieli. Zdarzały się jednak sprawy o których wiedzieli jedynie nieliczni, sprawy o których bezpieczniej było nie wiedzieć.

Aira Welban różni się od większości swoich rówieśniczek. Jej nie kręcą piękne stroje i wielkie bale, ona woli walczyć mieczem. Opowieści o jej niezwykłych umiejętnościach i czystym sercu dotarły, aż do pałacu królewskiego. Nic więc dziwnego, że pewnego dnia do jej rodzinnej posiadłości przybył posłaniec z wiadomością od samego księcia Rudilisa, który zaproponował naszej wojowniczce stanowisko jego osobistego ochroniarza. Aria nie wiele się zastanawiając przyjęła propozycję, bo jakby nie patrzeć jest to stanowisko niezwykle prestiżowe, nawet jeżeli książę ma przypiętą łatkę kobieciarza. Niestety, wszystkie nieprzychylne plotki o następcy tronu znalazły swoje potwierdzenie już na kilka chwil po oficjalnym objęciu przez Arię stanowiska, kiedy to młody następca tronu obdarzył dziewczynę gorącym pocałunkiem. 

#127 Pierwsze wrażenia #12- 6000

(Recenzja obejmuje pierwszy tom komiksu)

Woda, twór pokrywający ponad 70% naszej planety z którego miliony lat temu na ląd wypełzło życie. Bardzo mu się tu spodobało dlatego też zaczęło ono systematycznie opanowywać nowe rejony, powoli zapominając o swojej wilgotnej kolebce. Sytuacja ta zaczęła się jednak zmieniać, w momencie gdy ta sucha kraina oddała swoim nowym panom już wszystko co miała im do zaoferowania. To właśnie wtedy w głowach niegdysiejszych dzieci oceanów narodził się pomysł, aby powrócić do głębin. Niestety w swojej pysze zapomnieli oni, że życie nigdy nie opuściło podmorskich toni. Co więcej, nie wzięli oni pod uwagę faktu, że władcy głębin mogą sobie nie życzyć odwiedzin swoich wysuszonych kuzynów. 

Ostatnie wydarzenia na naszym rodzimym rynku mangowym pozwalają wysnuć teorię, że Polacy lubią się bać. Wydawane od niedawna rysowane horrory spadły na podatny grunt i cieszą się w naszym kraju coraz większym wzięciem. Nic więc dziwnego, że kolejni wydawcy próbują swoich sił na tym polu. Jednym z nich jest poznańskie Yumegari, które niedawno wypuściło pierwszy tom mangi 6000, autorstwa Nokuto Koike. Tytuł komiksu może wydawać się nieco dziwaczny, jednak, wbrew pozorom nie jest on przypadkowy, gdyż akcja komiksu dzieje się właśnie na takiej głębokości. W tym momencie można zadać sobie pytanie: "skąd tyle japońskich opowieść grozy koncentrujących się na zagrożeniu pochodzącym z morskich otchłani?", bo przecież nieobcy jest polskiemu czytelnikowi inny horror którego akcja jest blisko związana z morzem, czyli Gyo, Junji Ito. Otóż należy pamiętać, że Japończycy to przede wszystkim wyspiarze, dlatego właśnie na otaczających ich wodach opierają swoją stabilność ekonomiczną oraz bezpieczeństwo. Wyraźnie było to odczuwalne w latach 1636-1854, gdy to dość skutecznie odizolowali się oni od Europejczyków i Amerykanów. Nic więc dziwnego, że Japończycy dobrze rozumieją jakie zagrożenia może nieść ze sobą ten, słabo przecież poznany przez człowieka żywioł. Dodajmy do tego jeszcze talent potomków samurajów do wymyślania najbardziej wykręconych stworów i mamy gotowy przepis na horror.

#126 Manga nad Wisłą #17

Rynek mangowy w Polsce powoli zwalnia, a to bezsprzecznie oznacza, że zbliża się lato. Okres w którym wydawcy odpoczywają oraz rewidują swoje plany na drugą połowę roku, a czytelnicy mają okazję na dokarmienie swoich portfeli, które skutecznie odchudziła lawina nowości z początku roku. Oczywiście można pójść w inną stronę i wreszcie zakupić coś, co przez kilka miesięcy znajdowało się jedynie w sferze naszych marzeń. Zanim jednak do tego dojdzie przyjrzyjmy się jak przez ten ostatni miesiąc zmienił się nasz rynek.

Na początek uzupełnienie poprzedniej Mangi nad Wisłą. Otóż z przykrością donoszę, że w zeszłym miesiącu zapomniałem poinformować Was, Drodzy Czytelnicy o nowym wydawnictwie, które próbuje sił na naszym rynku. Na to wołające o pomstę do Nieba przeoczenie zwrócił mi uwagę w komentarzach amsterdream, za co chciałbym mu teraz serdecznie podziękować. Tak więc śpieszę was poinformować, że 14 kwietnia swoją działalność rozpoczęło wydawnictwo Taiga. Nazwa to oznacza Tygrysa o czym dość dobitnie informowało nas stare logo wydawnictwa. Tak, stare, ponieważ to które widzicie z boku to nowa wersja logotypu. W mojej opinii, dużo lepsza od poprzedniej. Na dzień dzisiejszy Taiga zapowiedziała trzy serie komiksowe. Pierwsza z nich, Strażniczka Orelianu autorstwa Rin Kouduki,  swoją premierę ma mieć już 5 czerwca. Ta jednotomowa historia koncentruje się na postaci Airy, której zostaje powierzone stanowisko osobistego rycerza jego wysokości księcia Rudeiris'a. Służba ta rozpoczyna się dość niezwykle, gdyż książę ofiarowuje swojemu ochroniarzowi gorący pocałunek. Tych którzy spodziewają się, że młody następca tronu przejdzie po tym do rzeczy, muszę zmartwić, bo Strażniczka... jest romansem. Przykładowe plansze z tej serii znajdziecie na taigowym facebooku.

#120 Manga nad Wisłą #16

W mijającym miesiącu, większość polskich wydawców mang, przystopowało nieco z zapowiedziami na ten rok. Nareszcie statystyczny fan będzie mógł przysiąść nad tabelą rachunkową i w spokoju rozplanować swoje wydatki na najbliższych kilka lat. Powiem szczerze, że ja osobiście mam mieszane uczucia, co do tej lawiny nowości. Z jednej strony dostajemy całą masę tytułów mających wielu fanów na całym świecie, a z drugiej ich jakość pozostawia wiele do życzenia. Ambitne tytuły wydają u nas jedynie JPF i Hanami. Co niestety, nie wyszło na dobre temu ostatniemu. Cóż, tak to już jest, że większość z nas widzi w komiksie przede wszystkim rozrywkę, przez co nie opłaca się wydawać na nasz rynek mang pokroju Berserka, czy 20th Century Boys. Miejmy nadzieję, że za jakiś czas się to zmieni.

No dobra, koniec smęcenia, przejdźmy do konkretów. W miesiącu kwietniu najaktywniejszym wydawnictwem na naszym rynku było warszawskie Studio JG, które jakby korzystając z faktu, że najwięksi zapowiedzieli już raczej wszystko co planują na ten rok, postanowiło wypełnić po nich lukę. Na przełomie czerwca i lipca swoją premierę ma mieć pierwszy tom Prophecy autorstwa Tetsuya Tsutsui (Duds Hund). Jest to stosunkowo nowa seria, gdyż wystartowała ona w 2011 roku w magazynie Jump X. Do tej pory wydano w Japonii dwa tomy tej mangi i na pewno będą kolejne, gdyż jest ona nadal rysowana. Policja w Tokio została postawiona w stan najwyższej gotowości. Wszystko za sprawą tajemniczego mężczyzny noszącego na twarzy maskę z gazet. Od kilku dni informuje on świat o wszelkiej maści przestępstwach: pożarach, morderstwach, gwałtach, które mają się wydarzyć w najniższym czasie. Początkowo nikt nie traktuje tych informacji poważnie, jednak szybko okazuje się, że przepowiednie zamaskowanego człowieka spełniają się co do joty. Stróże miejskiego porządku muszą się spieszyć, bo internetowe filmiki niedomorosłego proroka cieszą się coraz większą popularnością, a ich autor, powoli przestaje być postrzegany jako przestępca. Drogie Studio właśnie dobrałoś się do mojego portfela i to już po raz drugi w tym roku. Kolejna nowość od tego warszawskiego wydawnictwa pojawi się na empikowych półkach na przełomie lipca i sierpnia. Mangą tą będzie Kokoro Connect autorstwa Sadanatsu Andy (scenariusz)Cuteg'a (rysunki). Jak to często w Japonii bywa jest to adaptacja powieści, jednak najbardziej znane jest anime z 2012 roku, będące adaptacją komiksu. Manga opowiada historię piątki licealistów, skupionych wokół Klubu Badaczy Kultury. Pewnego dnia każde z nich budzi się w innym ciele, co dziwniejsze co kilka, kilkanaście minut dochodzi do kolejnej zamiany ciał. Odpowiedzialnym za ten cały bałagan jest istota zwana Fuusenkazura (imię to nawiązuje do nazwy tropikalnego pnącza, które botanikom znane jest bardziej jako Cardiospermum (zlepek greckich słów: cardio, czyli serce i spermum, nasiono)), której jedynym celem jest dostarczenie sobie rozrywki. W tym celu będzie ono w różny sposób uprzykrzać życie naszym bohaterom. Ten pobieżny opis kojarzy się wam zapewne z komedią, nic bardziej mylnego, gdyż w tej serii wszystko jest pisane na serio. Seria na dziś dzień liczy trzy tomy, a w planach, są kolejne.

#116 Śmierdzi rybą... . Recenzja mangi Gyo: Odór Śmierci.

Jak co wieczór zasiadłem do kolacji wraz z moim ulubionym prezenterem wiadomości. Jak zwykle był on ubrany w nienagannie skrojony garnitur, na nosie zaś miał charakterystyczne dla niego okulary. Siedział on w improwizowanym studio, umieszczonym na plaży w Gdańsku. Nie zdziwiło mnie to, bo od kilku dni chaos wywołany wychodzącymi, w różnych miejscach na świecie, na stały ląd rybami, przybiera na sile. Na całe szczęście, póki co, omijają one nasz kraj. Zapewne dzieje się tak dzięki pospolitemu ruszeniu w naszym narodzie, który niemal nieustannie modli się, o to, aby plaga ta, podobnie jak Czarna Śmierć w średniowieczu, ominęła Polskę. Ja sam do kościoła chodzę wyłącznie w Boże Narodzenie, jednak teraz, sam czuję potrzebę odwiedzenia tego bożego przybytku. Dlatego od niemal dwóch dni, codziennie, jestem na Mszy za ojczyznę. Nagle moją uwagę zwraca cień rzucony na prezentera. Tuż za nim, z morza wynurzył się olbrzymi kształt. To już koniec, pomyślałem, dziennikarskiej kariery mojego idola. 

Mistrz japońskiego horroru powraca. Tym razem nie musieliśmy czekać na niego kolejne cztery lata, ale jedynie niecały rok od wydania Spirali. Wygląda na to, że sprzedaż Uzumaki'ego w Polsce zadowoliła Japończyków na tyle, że dali oni zielone światło na wydanie kolejnego komiksu grozy stworzonego przez Junji Ito.  Co więcej JPF, zapowiedział premiery kolejnych dwóch mang tego autora. Dziś jednak chciałbym się skupić na trzecim już tytule wydanym przez JPF w ramach cyklu Mega Manga. Gyo, bo o nim mowa opowiada historię dwójki młodych ludzi Tadashi'ego i Kaori, którzy postanowili spędzić swój wolny czas na plaży na Onikawie. Niestety, dziewczyna posiada niezwykle silny zmysł powonienia i zapach morza oraz pobliskiego targu rybnego sprawiają, że wycieczka coraz bardziej ją męczy i chce już wracać do domu. Postawa ta irytuje chłopaka, gdyż Kaori sama chciała wybrać się w ten rejon Japonii. Jak łatwo się domyślić szybko okazuje się, że Romuald Czystaw nie miał racji i czasem opłaca się wierzyć kobiecie. Intensywne zapachy znad morza nasilają się, teraz zaczynają przypominać odór gnijących zwłok. Dziewczyna nie jest już w stanie wytrzymać intensywnych zapachów i wysyła Tadashi'ego po odświeżacz powietrza. Gdy ten wraca, odnajduje nieprzytomną Kaori, jednak w domu jest coś jeszcze. Niezwykle szybka ryba z dziwacznymi odnóżami, która okazuje się być źródłem tego potwornego smrodu.

#115 Manga nad Wisłą #15

Ubiegły miesiąc, poza białymi świętami, zgotował nam całą serię zapowiedzi na bieżący i jedną na kolejny rok. Trzeba oddać, że niemal wszystkie wydawnictwa stawiają na pozycję znane i lubiane przez co potencjalni czytelnicy będą musieli złapać się za portfele i szczerze odpowiedzieć sobie na pytanie "jedzenie czy komiksy". Na całe szczęście, czasu do namysłu jest jeszcze sporo, bo zapowiadane dziś nowości wyjdą najwcześniej w wakacje. Mnie zastanawia inna kwestia: jaką strategię wybiorą polscy wydawcy na II połowę tego roku? Zasypią nas zapowiedziami na 2014 rok, czy może skupią się jedynie na promocji swoich nowości?

Pierwsze w tym miesiącu było Studio JG i to od niego rozpocznę to wydanie Mangi nad Wisłą. 1 marca to warszawskie wydawnictwo zapowiedziało, że wyda w Polsce jednotomową mangę pt.: Bokura ni Matsuwaru Etc. autorstwa Kyuugou. Jest to zbiór sześciu, niezwiązanych ze sobą, opowiadań z gatunku shonen-ai. Traktujący o miłości męsko-męskiej, ograniczonej jednak (lub na szczęście) wyłącznie do sfery uczuciowej, a nie intymnej. Komiks ten ma mieć swoją premierę na przełomie maja i czerwca. Wydawca reklamuje ten zbiór jako "lekką mangę w sam raz do przeczytania na poprawę humoru". Ja chyba jednak spasuję, gdyż mam zamiar zaopatrzyć się w inny tytuł od tego wydawnictwa, który również został zapowiedziany w marcu, a mianowicie...  

... Otoyomegatari. Tytuł ten przez wielu uważany jest za najlepiej narysowaną mangę w historii świata. Nie ma w tym krzty przesady, gdyż autorka tego dzieła, pani Kaoru Mori stworzyła coś naprawdę niezwykłego i nie nie ma najmniejszych oporów przed chwaleniem się swoimi umiejętnościami (ten obrazek z boku podobnie jak cała reszta komiksu został stworzony całkowicie bez pomocy komputera). Cała historia również jest ciekawa, gdyż wraz z kolejnymi rozdziałami zaznajamia nas z konfliktem zwanym Wielką Grą. Wydarzenie to miło miejsce w XIX wieku i było angielsko-rosyjską walką o wpływy w dzisiejszym... Pakistanie, Afganistanie i Iranie. Tak drodzy państwo, Studio JG zaproponowało nam komiks rodem z Japonii który zbiera nas w sam środek walki o jedwabny szlak. Incydent ten będziemy śledzić oczami młodego tureckiego małżeństwa dwudziestoletniej Amiry Hergal i dwunastoletniego (to nie błąd) Karluka Ayhana. Obrońców moralności informuję, że w tamtych czasach to ona była za stara, a nie on za młody, na małżeństwo. Na dzień dzisiejszy manga liczy pięć tomów i nadal  jest wydawana. Polska premiera pierwszego tomu zapowiadana jest na czerwiec tego roku i jako pierwszy komiks od tego wydawnictwa zostanie on wydany w formacie deluxe. Oznacza to, że w cenie 29,99 zł otrzymamy komiks w formacie A5, przyobleczony w twardą okładkę z obwolutą. Ja osobiście nie mam żadnych wątpliwości i na pewno tę mangę kupię.

#109 Manga nad Wisłą #14

Co zrobić jeżeli już w 2012 roku zdradziło się już wszystkie zapowiedzi na rok 2013, a z przyczyn marketingowych należy nieustannie o czymś informować potencjalnego klienta (a zapowiedź  n-tego tomu, ciągnącego się jak "Moda na sukces", tasiemca niewielu już interesuje)? Tak, macie rację. Podać zapowiedzi na 2014 rok. Właśnie tą drogą poszedł JPF, który zapowiedział już jedną nowość (najprawdopodobniej) na przyszły rok. Drugiej zapowiedzi spodziewamy się po zakończeniu kolejnej z ankiet wydawnictwa.

Otóż, Drodzy Czytelnicy tytułem, który zastąpi Naruto, będzie Fairy Tail, który, w facebookowej ankiecie JPF-u, zdobył największą ilość głosów fanów, wyprzedzając kolejno Gintamę, Katekyo Hitman Reborn'a, Shaman King'a i D.Gray-man'a. Tytuł ten ma wystartować zaraz po tym jak polskie wydanie Naruto dogoni to japońskie. Najpewniej wydarzy się to w drugiej połowie 2014 roku i wydaje się, że do wyrównania dojdzie gdzieś w okolicach 68 tomu ninja-tasiemca. Ciężko o podanie dokładniejszej daty, bo tomiki w Japonii wydawane są nieregularnie, od czterech do pięciu w roku. Tytułowy "Wróżkowy Ogon" to nazwa jednej z wielu gildii magów, która świadczy swe usługi w krainie Fiore. Niby jest ona zaliczana do tych najlepszych, jednak sposób działania jej przedstawicieli czyni zwykle nie mniejsze spustoszenie niż problem któremu mieli przeciwdziałać. Za większość zniszczeń odpowiada najsilniejszy czarodziej w organizacji, czyli Natsu Dragneel. Serii często zrzuca się zbyt duże czerpanie z dokonań innych twórców (np.: kreska do złudzenia przypominająca tą z One Piece), czego autor Hiro Mashima specjalnie się nie wypiera. Historia ta liczy na dzień dzisiejszy 35 tomów i zapewne czeka nas co najmniej drugie tyle, bo tytuł nie znika z top 10 japońskiego manga officu. O następnej nowości Anno Domini 2014, zadecyduje kolejna, tegoroczna facebookowa ankieta JPF-u, która dotyczy następnej Mega Mangi. Jak pisałem ostatnio, lista tytułów które wejdą w skład cyklu, w tym roku, jest już zamknięta. Jednak są jeszcze przecież kolejne lata. Pierwszą Mega Mangą w 2014 roku, będzie najprawdopodobniej coś dla dziewcząt (jap. shojo). Mierzyńskie wydawnictwo planuje wydać 3 takie tytuły, dlatego zapytało, który z nich ma być pierwszy. W szranki stanęły Terra e o którym pisałem tutaj, They Were Eleven (tutaj) oraz Oniisama e o którym jeszcze nie pisałem. Tak więc napiszę o niej teraz. Historia ta została napisana w 1975 roku przez panią Ryoko Ikedę (Aż do Nieba, Lady Oscar). Seria ta ze względu na tematykę (narkomania, choroby psychiczne, homoseksualizm), została dość mocno pocięta w wielu krajach (np.: Francuzi wycieli z niej ponad 30% materiału). Manga skupia się na postaci Nanako Misonoo, która rozpoczyna naukę w jednym z najbardziej prestiżowych japońskich liceów. Dziwnym trafem jej los splata się z trzema najpopularniejszymi dziewczynami w szkole: Fukiko Ichinomi, Rei Asac'ą oraz Kaoru Oriharz,ą, co z tego wyniknie dowiecie się z lektury komiksu. Na chwilę obecną najwięcej głosów zebrała Terra e

#107 Manga nad Wisłą #13

Ostatnimi czasy na moim blogu zauważyłem pewną niepokojącą tendencję. Otóż, od, bez mała, dwóch miesięcy, publikuję tutaj niemal wyłącznie posty podsumowujące (ostatnich 5 na 6 notek to  podsumowanie czegoś-tam). Osobom, którym taki stan rzeczy nie odpowiada (w tym sobie), obiecuję, że następny artykuł, niemal na pewno, będzie jakąś recenzją. Być może będzie to jakaś nowość od wydawnictwa Yumegari z którym niedawno zawiązałem współpracę recenzencką. Tak, Moi Drodzy, logo tegoż wydawnictwa, nie przypadkiem pojawiło się w panelu bocznym mojego bloga. Jednak nie jest też wykluczone, że będzie to opis jakiegoś komiksu ze stajni Marvela, niekoniecznie wydanego w Polsce. Zanim jednak do tego dojdzie przejdźmy do kolejnego (ech...) podsumowania.   

Wraz z początkiem roku, dokładnie połowa wydawnictw specjalizujących się w wydawaniu mangi w naszym kraju, postawiła na zapowiedzi. Niektórzy z nich postanowili wprost opowiedzieć o tym czego możemy się po nich, w 2013 roku, spodziewać. Inni postawili na tajemniczość (głównie dlatego, że nadal trwają rozmowy z Azjatami), podając do ogólnej wiadomości, jedynie, jakich gatunkowo komiksów, możemy się spodziewać. Najmniej enigmatyczne było Yumegari, które ogłosiło, że w nadchodzącym roku planuje wydać ponad 10 publikacji. Na pewno wśród nich będą dwie książki. Pierwsza z nich trafi do sprzedaży jutro i będzie to Antologia Białej Lilii w której, na 280 stronach, zebrano 9 konkursowych opowiadań w klimatach yuri (romans damsko-damski). Dodatkowo, jako bonus, w zbiorze znajdziemy galerię prac polskiej rysowniczki Anny Marii "Vanitachi" Sutkowskiej. Druga, zapowiedziana na marzec książka, to Pedagog, Karoliny Wiechowicz. Prócz tego Yumegari podało przybliżone daty wydania pięciu nowości komiksowych, w tym dwóch tytułów napisanych/narysowanych przez polskie autorki. Pierwszy do sprzedaży detalicznej trafi The Breaker (15 luty) o którym pisałem tutaj. Na kwiecień powiedziano 6000 autorstwa Nokuto Koike. Głównym bohaterem tej serii jest Kadokura Kengo chiński specjalista, który zostaje wysłany do podwodnego kompleksu, w celu jego ponownego uruchomienia. Już na samym początku prac, jego przyjaciel, Danzaki zostaje dotkliwie okaleczony. Zespół specjalistów nie wie jeszcze, że nie jest to pierwszy taki wypadek jaki wydarzył się w tym miejscu. Ostatni miał miejsce trzy lata temu, tuż przed tym jak wstrzymano wcześniejszą produkcję. Nic dziwnego, że Japończycy tak tanio go sprzedali. Seria ta, na dzień dzisiejszy, liczy 4 tomy i jest nadal kontynuowana, co więcej dotąd nie została ona wydana poza Azją. Wygląda na to, że pojawił się silny konkurent dla horrorów Junji Ito od JPF-u. W maju możemy liczyć na pierwszy komiks grupy Yumemori, która została stworzona przez Yumegari w celu promocji polskich twórców komiksów inspirujących się mangą. Tym tytułem będzie Basement autorstwa Doroty Kuśnierz, Emilii Oset, Karoliny Kaźmierkiewicz, Martyny Janik (rysunki) oraz Magdaleny Lach (scenariusz). Główną bohaterką piwnicy, jest Christina Hamilton, która jako jedyna przeżyła masakrę, którą zgotował jej rodzinie, rodzony ojciec. Od tego dnia mija 15 lat. Podczas jednej z rozmów z przyjaciółmi, Krysia podejmuje wyzwanie spędzenia godziny w piwnicy opuszczonej rezydencji Hamiltonów. Po zejściu w ciemność okazuje się jednak, że w mroku czai się coś jeszcze. Basement, tak po prawdzie, to największa niewiadoma z zapowiedzi Yumegari, tak naprawdę nie spotkałem jeszcze nikogo, kto z wypiekami na twarzy oczekiwałby tej pozycji. Cóż, komiksy "polskich mangaków" póki co nie wciskały w fotel. Jak będzie tym razem? Czas pokaże. Pod koniec I połowy 2013 roku Yumegari ma wydać jeszcze jeden komiks polskiej autorki. Będzie to Over Eyes (normalnie Rej się w grobie przewraca, przez te anglojęzyczne tytuły), Moniki Sąsiadek. Na dzień dzisiejszy nie wiemy nic o fabule tego tytułu. Ostatnią znaną zapowiedzią Yumegari jest Feng Yu Jiu Tian o którym pisałem tutaj. Na dzień dzisiejszy jest on jeszcze tłumaczony. Dokładna data jego wydania będzie znana dopiero po zakończeniu tego etapu prac.

#105 Rok wielkich sportowych nadziei, czyli mangowe podsumowanie 2012 roku

Rok 2012 zapisze się w historii naszego kraju, jako rok w którym większość naszych obywateli poczuła prawdziwą dumę z tego, że są Polakami. Wszystko to za sprawą rozgrywanych w Polsce i na Ukrainie piłkarskich mistrzostw Europy. Nie, nie byliśmy dumni z naszej reprezentacji, o której grze chcielibyśmy zapomnieć, ani z TVP, która, chyba jako jedyna telewizja na świecie, nie transmitowała ceremonii zamknięcia turnieju. Byliśmy dumni z nas wszystkich, tych którzy poderwali się do zrywu narodowego, niespotykanego od czasów marszów przeciw komunie. Cóż z tego, że drogi dziurawe, a stadiony nie do końca funkcjonalne, ważne, że kibice, którzy zwykle, są postrzegani negatywnie, tym razem stanęli na wysokości zadania i przystroili nasz kraj w biało-czerwone barwy, nawet na czas, gdy nasza reprezentacja już dawno odpadła, czym zadziwiliśmy Europę, bo przecież na Olimpiadzie damy czadu. Prawda? Nieprawda! Były to najgorsze Igrzyska w naszym wykonaniu od 1956 roku. Mnie osobiście najbardziej boli, że zawiedli siatkarze, nasza największa medalowa nadzieja. Na szczęście przyszła zima w której Kamil Stoch... musi szukać formy już po pierwszych konkursach skoków.

Jak widać nasi sportowi działacze mają spore pole do popisu, jeżeli chodzi o postanowienia noworoczne. Na szczęście nasi rodzimi wydawcy mang, będą żegnać kończący się rok w kompletnie innych nastrojach, ponieważ zanotowali oni chyba najlepszy rok w historii. Rok, który stanął nam pod znakiem całej masy różnorakich nowości, których w kwietniu spodziewałem się maksymalnie ośmiu, a było ich (jeżeli dobrze policzyłem), aż siedemnaście (!). Najwięcej, bo aż cztery, zgotowało nam Waneko (Batlle Royale, Walcome to NHK, Pandora Hearts i Kagen no Tsuki), dalej solidarnie po trzy nowości wydali JPF (Resident Evil: Marhawa Desire, Klan Poe i Soul Eater), Studio JG (Demon Maiden Zekuro, VassalordStigmata) i Kotori (Keep Out, Beautiful Days i Neo Arkadia). Dwa tytuły sprowadziło na nasz rynek Yumegari (Carciphona i Grimms Manga). Tylko jedną nowość zaproponowało nam Hanami (Nawiedzony Dom). Do tego doszedł jeszcze Spalony Różaniec od Edytora-Drukarni-Wydawnictwa (wiem pokręcona nazwa). Oczywiście dla zachowania równowagi część serii się zakończyła lub czeka na to, aż ciąg dalszy zostanie narysowany (Highschool of the dead). Takich serii było dziesięć. Mieliśmy również jedno wznowienie (D.N.Angel, od JPF-u), choć mówiło się o dwóch. W 2012 upadło jedno wydawnictwo, Omikami, co jednak jest nie wielką stratą, gdyż nie zdążyli oni niczego wydać. Co więcej, ich miejsce szybko zajęło Kotori, które śmiało można nazwać duchowym spadkobiercą Omikami. W czerwcu, prace rozpoczęło jeszcze jedno nowe wydawnictwo, Yumegari i już zelektryzowało fandom zapowiedzią wydania w 2013 roku manhwy The Breaker. Jakby tego było mało, mieliśmy w mijającym roku w Polsce, aż dwie (!) światowe premiery. Pierwsza odbyła się 8 czerwca i była to premiera komiksu Resident Evil: Marhawa Desire, druga miała miejsce 2 listopada, kiedy to świat po raz pierwszy ujrzał 13 tom Neon Genesis Evangelion. Za oba te wydarzenia odpowiadał JPF. Mieliśmy również kolejną małą mangową aferę, a to za sprawą dziennikarki Przewodnika Katolickiego, która próbowała przekonać świat, w bardzo nierzetelnym artykule, podkreślmy, że konwenty to jedna wielka wylęgarnia wszelkiego zła i szatana. Na domiar złego konflikt pana Yukito Kishiro z japońskim wydawnictwem Shueisha znalazł wreszcie, w 2012 roku, swoje rozwiązanie. To na minus, bo postanowienia "pojednania" doprowadził do tego, że cały świat może kupować serię Battle Angel Alitę (GUNNM) tylko i wyłącznie z drugiej ręki, a nie bezpośrednio od wydawców.

#104 Manga nad Wisłą #12

Koniec roku zbliża się wielkimi krokami i lada dzień zostaniemy zasypani całą masą wszelkiego rodzaju podsumowań. Także i ja, jak co roku, zamierzam opublikować takowe (a co!). Wcześniej jednak szybki przegląd zapowiedzi i premier listopada i grudnia 2012 roku. Roku, który, pomimo zapowiedzi niektórych, nie zakończył naszej egzystencji, albo chociaż naszej cywilizacji i, ku mojej rozpaczy, nie rozpoczął postapokalipsy.

Listopad 2012

Listopad minął fanom anime w Polsce pod znakiem JPF-u, który wręcz zasypał nas zapowiedziami i ogłosił, że w 2013 roku wyda ponad 60 tomików mang. Nie zazdroszczę więc osobom, które mają zamiar kupić je wszystkie (są w ogóle tacy!?), ale po kolei. Najpierw dowiedzieliśmy się, że pierwszy tom Doubt, który ma zastąpić Fullmetal Alchemist ma mieć swoją premierę 28 stycznia 2013 roku. Drugi tom zaś trafi do sprzedaży 14 marca. Na stronie wydawcy można już zamawiać ten komiks w przedsprzedaży. O serii pisałem tu i tu. Kolejna zapowiedź dotyczyła wydań z serii Mega Manga na cały 2013 rok. Tak więc wiemy, że kolejnym, po Klanie Poe, będzie horror z rybami w tle, czyli Gyo, autorstwa Junji Ito (Uzumaki: Spirala), którego możemy spodziewać się w marcu. Następny będzie 7 Billion Needles, autorstwa Nobuaki Tadano. Pierwszy tom tej mangi zapowiedziany jest na czerwiec, drugi, który będzie równocześnie ostatnim, na wrzesień przyszłego roku. O obu tych seriach pisałem tutaj. Ostatnią na liście Maga Mang zapowiedzianych na 2013 rok jest kolejny horror Junji Ito, Black Paradox, który zostanie wydany w jednym tomie. Ta stosunkowo nowa, bo z 2009 roku, historia japońskiego mistrza obrazkowej grozy, opowiada o grupce ludzi, która spotyka się w celu popełnienia zbiorowego samobójstwa. Jak szybko się okaże, zadanie to nie będzie takie proste, gdyż całemu temu przedsięwzięciu będą towarzyszyć naprawdę dziwaczne i niepokojące, zarazem, zjawiska. Czy nasi bohaterowie osiągną swój cel, czy jednak życie ma wobec nich inne plany? Tego dowiemy się dopiero w grudniu 2013 roku. Niestety wszystkie wymienione tytuły będzie można zamawiać wyłącznie poprzez stronę internetową wydawcy. Podyktowane jest to zbyt wysokimi kosztami produkcji hurtowej. Prócz tego JPF na facebooku ogłosił gotowość do wydania They Were Eleven, Moto Hagio. Grupa dziesięciu kadetów zostaje wysłana na rozpadający się statek orbitujący wokół pewnej gwiazdy. Celem studentów jest przeżyć jak najdłużej z tego co mają pod ręką. Po przybyciu na miejsce okazuje się jednak, że przystępujących do testu jest nie dziesięciu, a jedenastu, co więcej ten ostatni nie gra czysto. Wydanie tego tytułu jest zależne od wyników sprzedażowych Klanu Poe, tej samej autorki. Miejmy nadzieję, że wyniki te będą dobre, bo ja osobiście czuję głód starych s-f. 

#102 Manga nad Wisłą #11b

Już na pierwszy rzut oka widać, że tegoroczny październik wpisuje się w pewną tendencję. Trend jest taki, że na polskim rynku mangowym więcej dzieje się w miesiącach parzystych. Jeżeli się to utrzyma to czeka nas niezwykle ciekawy grudzień. Wróćmy jednak do drugiego miesiąca jesieni i przypatrzmy się jego premierom.

1 października swoją premierę miała Pandora Hearts, Jun Mochizuki. Wydarzenie to poprzedziła seria ankiet przeprowadzona latem przez wydawnictwo Waneko. Fani byli dość jednogłośni i zadecydowali, aby imię głównej bohaterki brzmiało Alice (a nie Alicja) oraz, że nazwy łańcuchów mają być tłumaczone następująco. Te które w oryginale były zapisane w języku japońskim, będą tłumaczone na polski, natomiast te, które w oryginale były nazywane z angielska, nie będą tłumaczone, co ciekawe ankieta ta nie przewidywała, aby wszystkie nazwy pozostawić w oryginale. Fakt ten może zaowocować podobną rzeczą jak w przypadku Bleach'a, a mianowicie fanatycy będą bojkotować serię, bo tłumaczenie nazw i nie pasuje. Drugi tom tej serii został zapowiedziany na grudzień. Szerzej o serii pisałem tutaj (tutaj małe sprostowanie na dzień dzisiejszy seria liczy już 18, a nie jak pisałem poprzednio 17 tomów). Kolejną premierą jest wydanie 18 października dwunastego, tomu mangi D.N.AngelYukiru Sugisaki przez JPF. Można zadać pytanie: "jaka premiera?". Cóż ostatni tom tej serii ukazał się u nas ponad trzy lata temu i wielu fanów straciło już nadzieję na wznowienie tej serii, mierzyńskie wydawnictwo jednak nie zawiodło. Szybko przypomnę fabułę. Głównym bohaterem serii jest czternastoletni Daisuke Niwa, którego ciało nawiedza duch legendarnego złodzieja dzieł sztuki Dark Mousy. Na tę przypadłość "cierpiało" wielu męskich członków jego rodu. To co szczególne w złodzieju to fakt, że informuje on wcześniej o swoich zbrodniach. Szalone? Być może, ale jakoś trzeba pchnąć fabułę do przodu. 

#101 Manga nad Wisłą #11a

Rynek mangi w Polsce rozwija się niezwykle prężnie. Dla mnie może trochę zbyt prężnie, co  skutkowało tym, że postanowiłem przerzucić się na komiks super bohaterski. Z jednej strony potrzebowałem odmiany z drugiej zaś, ilość nowych tytułów nieco przerosła możliwości mojego portfela. Do podjęcia przeze mnie tej decyzji przyczyniła się również struktura polskiego rynku komiksu japońskiego, który ostatnimi czasy postawił na tasiemcowate shonen'y*, których już za chwilę będziemy mili na rynku aż pięć. Oczywiście nie jest tak źle, ilość tytułów ambitnych również nieco się powiększyła, jednak  takich cudeniek jak Pluto, czy Ikigami, ciągle jest jeszcze mało. No i oczywiście Hachette ruszyło ze swoją Wielką Kolekcją Komiksów Marvela (zawieszoną po czterech tomach na czas nie określony), co nie było bez znaczenia.

Zdaję sobie sprawę, że ostatnie wydanie Mangi... opublikowałem 147 dni temu. Nie zdziwię się więc, kiedy wielu z Was uzna to wydanie za, przynajmniej częściowo, mocno nie aktualne. Ja jednak nie lubię pozostawiać dziur czasowych, dlatego postanowiłem skomentować wszystko co działo się podczas tego okresu. Dla twojej wygody Drogi Czytelniku ułożyłem je w kolejności chronologicznej, abyś mógł/mogła łatwo wybrać tylko te informacje, które Cię interesują.

Lipiec 2012

Początek lata 2012 to, tak jak w przypadku innych lat, chwila na odciążenie portfela fanów, którzy w tym okresie inwestują głownie w konwenty. Nie mniej jednak, w miesiącu lipcu, mieliśmy dwie premiery, co ciekawe odbyły się one tego samego dnia, a mianowicie w poniedziałek, 23 lipca. Za pierwszą nowość odpowiada nowe wydawnictwo Yumegari. Komiks Carciphona, o którym mowa, nie jest do końca mangą, gdyż jej autorka jest Chinką, więc komiks ten określimy mianem manhua. Akcja opowieści dzieje się w świecie w którym używanie magii jest surowo zabronione, a każdy jej użytkownik jest skazywany na śmierć. Na dzień dzisiejszy wydano wszystkie z dwóch tomów tego komiksu (drugi został wydany we wrześniu). Seria ta jest jednak nadal kontynuowana, więc pewnie jak tylko kolejny tom zostanie już narysowany również i polscy fani będą mogli się nim cieszyć. Warto zatrzymać się na chwilę przy autorce, Shilin Huang, która jest świetną ilustratorką, niestety w samym komiksie nie rozwinęła ona skrzydeł co sprawia, że genialna okładka może być nieco myląca. O tytule pisałem szerzej tutaj. Drugą lipcową nowością był Vassalord od studia JG. Seria ta kierowana jest głównie do dziewcząt i opowiada historię męsko-męskiej przyjaźni między wampirami. Drugi tom tej serii wyszedł w październiku, kolejny jest zapowiadany na ten miesiąc. O tytule szerzej pisałem tutaj

Pierwsze wrażenia #10- Welcome to NHK

(Recenzja obejmuje pierwszy tom komiksu)

Witajcie w świecie wszelkiej maści maniaków i zboczeńców. W świecie ludzi, którzy świadomie i dobrowolnie porzucili swoje dotychczasowe życie w społeczeństwie. W świecie ludzi, którzy zamknęli się w ciasnych czterech ścianach własnych pokojów, sam na sam ze swoimi grzesznymi myślami. W świecie ludzi, którzy zagubili się we współczesnym świecie. W świecie współczesnych pustelników. Witajcie w świecie hikikomori!



Japonia to kraj wielu sprzeczności. Z jednej strony znajduje się ona w czołówce najbardziej rozwiniętych państw świata. Z drugiej, zaś jej mieszkańcy, są bardzo mocno związani z tradycją swoich przodków. Niektórzy mieszkańcy tego kraju spędzają w pracy po 12 godzin dziennie, inni postanowili resztę swojego życia spędzić w pokoju, żerując na zdrowej tkance społeczeństwa. Zjawisko to, zwane hikikomori (jap. społeczne wycofanie), jest sporym problemem japońskiego społeczeństwa (występuje jednak również w innych krajach Azji). Zapadają na nie głównie osoby dopiero wchodzące w dorosłe życie, głównie mężczyźni, bojący się sprostać wyzwaniom jakie stawia przed nimi współczesne społeczeństwo. Zamykają się oni na kilka miesięcy lub nawet kilka lat we własnych pokojach, opuszczając je tylko wtedy gdy na 100% są pewni, że nikogo po drodze nie spotkają. Komunikują się oni ze światem wyłącznie za pomocą internetu, który jest ich jedynym źródłem informacji i rozrywki. Właśnie takim człowiekiem jest Tatsuhiro Satō, 22 letni chłopak, który 4 lata temu postanowił zerwać swoje kontakty ze światem zewnętrznym, główny bohater nowej propozycji od wydawnictwa Waneko, mangi Welcome to the NHK.

Pierwsze wrażenia #7- Resident Evil: Marhawa Desire

(recenzja obejmuje pierwszy tom polskiego wydania)

Wraz z premierą filmowej adaptacji książki Stephenie Meyer pt: Zmierzch, rozpoczął się w popkulturze boom na opowieści o stworach nocy. Wysportowane ciała wampirów, wilkołaków oraz im podobnych, wylewające się z ekranów telewizorów, komputerów i telefonów, pobudzają wyobraźnie nastolatek oraz skutecznie psują prasę ich krwiożerczych kuzynów z dawnych opowieści. Na całe szczęście, los łagodniej obszedł się zombie. Mimo sporej popularności żywe trupy występują wyłącznie w historiach z pogranicza postapokalipsy i horroru. Póki co, nie przybierając formy przystojnych truposzy, łamiących niewieście serca.

8 czerwca 2012 roku to dla polskiego rynku komiksowego data przełomowa. Pierwszy raz bowiem zdarzyło się, żeby premiera zagranicznego komiksu odbyła się tego samego dnia w Polsce i na świecie. Stało się to możliwe dzięki staniom wydawnictwa JPF, które sprowadziło na nasz rodzimy rynek mangę Resident Evil: Marhawa Desire. Za scenariusz tej opowieści odpowiada firma CAPCOM. Powinno to przypaść do gustu zwłaszcza zapalonym fanom serii gier spod szyldu RE. Inni czytelnicy zaś, nie powinni mieć złudzeń. Marhawa Desire jest częścią kampanii promocyjnej gry Resident Evil: Operation Racoon City, co skutecznie uniemożliwia tchnięcie w tą opowieść czegoś oryginalnego. Bohaterami opowieści są profesor Doug Wright, specjalista w dziedzinie bioterroryzmu, wykładający na Uniwersytecie Bennett w Singapurze oraz jeden z jego studentów Ricky Tozawa, prywatnie siostrzeniec profesora. Owa dwójka zostaje zaproszona do najbardziej elitarnej uczelni w Azji, tytułowej Marhawy, w celu zbadania przypadku zombifikacji. Szkole tej przewodzi demoniczna matka Garcia, niegdysiejsza ukochana naszego profesora, która pilnie strzeże tajemnic placówki, którą zarządza. 

Relacja z konwentu Animatsuri: Konflikt okresu Sengoku

Warszawa. Miasto o który napisano niezliczoną ilość hymnów, pieśni i piosenek. Miasto, którego dzieje można śledzić w kronikach i na płótnach wielkich mistrzów. Wreszcie, miasto, które, siłą rzeczy, zawsze było w centrum wydarzeń decydujących o losie naszej ojczyzny. Nie dziwi więc, że to właśnie tu, 14 lipca 2012 roku odbyła się inscenizacja jednej z ważniejszych bitew w historii Japonii. Na wstępie muszę Wam przyznać, że do końca nie wiedziałem czy wybiorę się na tegoroczne Animatsuri. Ekipa z którą miałem jechać, sukcesywnie się rozpadała. W końcu, na kilka dni przed wyjazdem, gdy miałem już jechać po bilety na pociąg, okazało się, że jadę wyłącznie ze swoją o sześć lat młodszą siostrą, Weroniką, dla której miał być to pierwszy w życiu konwent.

Honorowy patronat objęła ambasada Japonii
Podróż z Bydgoszczy do Warszawy przebiegła nam bez większych nieprzyjemności. Można wręcz powiedzieć, że aż do Torunia jazda była wręcz komfortowa, gdyż oprócz nas w przedziale siedziała tylko jedna pani. Potem już, nasz przedział sukcesywnie się wypełniał. Do stolicy naszego kraju dojechaliśmy około godziny siedemnastej, czyli na godzinę przed rozpoczęciem imprezy. Podróż z peronu do szkoły konwentowej przebiegła nam sprawnie i szybko. Dużo szybciej niż się spodziewałem, gdyż początkowo zakładałem, że będziemy długo kluczyć po mieście. Bardzo pomocna okazała się dokładna mapka dojazdu, zamieszczona na stronie internetowej organizatorów. Pierwsze co ukazało się naszym oczom to kolejka, bardzo długa kolejka, wychodząca, aż poza teren XXI LO im. Hugona Kołłątaja. Tu przydały się nam nasze dziennikarskie wejściówki, umożliwiające nam ominięcie kolejki i szybkie dostanie się na teren konwentu. Ciekawostką jest fakt, że ochrona wpuszczała najpierw osoby bez rezerwacji. Być może akurat wtedy, to właśnie to stanowisko było wolne. Po ominięciu ochrony skierowaliśmy się do okienka dla VIPów, gdzie pojawił się pierwszy zgrzyt. Otóż okazało się, że nie ma nas na liście. Miła pani długo szukała naszych nazwisk, w końcu jednak dopisała nas na nią i pozwoliła przejść, wręczając uprzednio plan atrakcji, informator (zawierający kilka stron z komiksu Usagi Yojimbo), znaczek z maskotką stowarzyszenia Animatsuri, czyli z Echiko Matsuri, Usagiego w wersji zrób to sam i bransoletkę, którą mieliśmy obowiązek pokazywać przy wejściu na teren konwentu.

Manga nad Wisłą #10

Natłok pracy związany z sesją oraz Euro 2012 (bo jak tu nie oglądać meczy rozgrywanych u siebie) sprawił, że nieco zaniedbałem bloga. Na całe szczęście, tępa nie zwolnili polscy wydawcy. 8.06. swoją polską i światową premierę miał komiks inspirowany słynnym cyklem gier o zombiakach, czyli Resident Evil: Marhawa Desire. Jak się szybko okazało to nie ostatnia nowość oraz nie jedyna polska i równocześnie światowa premiera, która czeka nas w tym roku.

5 czerwca JPF ogłosił, że kolejną Mega Mangą będzie Rodzina Poe legendarnej japońskiej artystki Moto Hagio (która niedawno została odznaczona przez japoński rząd specjalnym medalem, przyznawanym za wybitne osiągnięcia akademickie i artystyczne oraz przysłużenie się na ścieżce rozwoju dorobku kulturowego kraju). Co ciekawe jest to tytuł, który w ankiecie wydawnictwa zajął ostatnie, siódme miejsce zdobywając 11% głosów. Pierwszy pięćsetstronicowy tom tego cudeńka zostanie wydany we wrześniu, drugi zaś trzy miesiące później. Na facebookowej stronie mierzyńskiego wydawnictwa można się zapoznać z ośmioma przykładowymi planszami pierwszego tomu tego komiksu. Przyznam szerze, że ja mam słabość do tego typu kreski, tak różnej od tego co widzimy dzisiaj w co drugim komiksie rodem z Japonii. W związku z tą premierą JPF rozpisał konkurs na projekt obwoluty polskiego wydania Klanu Poe. Do wygrania oprócz wiecznej sławy, oba tomy komiksu.

Manga nad Wisłą #9

Jest mi niezwykle przyjemnie, że dzięki polskim firmom specjalizujących się w wydawaniu  japońskich komiksów, mogę każde kolejne wydanie Mangi nad Wisłą rozpoczynać od informacji o nowym tytule sprowadzonym na polski rynek. Tym razem padło na kolejny shouneno-tasiemiec, czyli Pandora Hearts.

Zanim jednak przejdę do tych dobrych wiadomości (których w ostatnim miesiącu było naprawdę sporo) zacznę od tej jednej, jedynej złej. Wydawnictwo Hanami, postanowiło przełożyć premierę kolejnego, szóstego już, tomu Pluto z końca maja na koniec czerwca. Wydawnictwo tłumaczy to względami marketingowo-promocyjnymi. Kolejny rozdział śledztwa w sprawie tajemniczego mordercy robotów, będzie miał swoją premierę podczas Bałtyckiego Festiwalu Komiksu- GDAK, który odbędzie się w dniach 30 czerwca do 1 lipca. Ja osobiście jestem z tego powodu bardzo mocno niepocieszony. Poprzedni tom komiksu, był naprawdę świetny i z wypiekami na twarzy oczekiwałem kontynuacji, na którą będę musiał, niestety, poczekać nieco dłużej. Poza tym, boję się, że podobnie jak w zeszłym roku, wydawnictwo może zaniechać wydawania komiksów japońskich w wakacje. Oznaczałoby to, że przedostatni tom serii dostaniemy dopiero we wrześniu. Na chwilę obecną nie wiadomo również, kiedy zostanie wydany ósmy tom innego hitu Hanami, czyli Ikigami. Byłbym wielce ukontentowany, gdyby nastąpiło to też, przy okazji gdańskiego festiwalu.

Manga nad Wisłą #8

Mimo, iż mamy dopiero drugi kwartał 2012 roku można śmiało powiedzieć, że ten rok mija nam pod znakiem nowości. W tym roku mieliśmy już dwie (Battle Royale od Waneko oraz Nawiedzony Dom od Hanami), a czekają nas jeszcze co najmniej cztery (o szczegółach napiszę za chwilę). Po cichu liczę, jednak że w tym roku doczekamy się minimum ośmiu nowości.

Ten miesiąc przyniósł również, niestety i złe wieści. Założone 1.10.2011 roku wydawnictwo Omikami zakończyło swoją działalność. Przez pół roku działalności wydali oni jedynie powieść Anny Andrew Kroniki Niebios i Antologię Opowiadań Omikami. W tym czasie wydawnictwu nie udało się wydać ani jednego komiksu. Mimo to jest jeszcze nadzieja dla polskich fanek romansów męsko- męskich (zwanych w fandomie pod kryptonimem "yaoistki"). Beata Bamber, jedna z założycielek nieistniejącego już wydawnictwa, powołała do życia nowe. Jego nazwa to Kotori.  Nazwa ta oznacza "małego ptaka", czy też "ptaszka". Zastanawiam się tylko czy w języku japońskim słowo to ma również podwójne znaczenie, o podobnym wydźwięku. Tak jak jego poprzednik, Kotori, ma zamiar skupić się głównie na wydawaniu azjatyckich komiksów oraz książek o tematyce yaoi. Kontynuując to co zaczęło Omikami, wydawnictwo rozpisało konkurs na opowiadanie. Zwycięskie prace zostaną wydane w postaci kolejnej antologii.

Pierwsze wrażenia #5- Battle Royale

(Recenzja obejmuje pierwszy tom polskiego wydania)

Totalitaryzm. Czym on tak naprawdę różni się od demokracji? Ludzie żyjący w tym systemie, tak samo jak my, jedzą i oddychają. Kochają i nienawidzą. Żyją i w końcu umierają. Być może rzadziej muszą słuchać polityków. Ale wszak, czy ci "inni" również, nie starają się przekonać swoich współobywateli, aby dzieli razem z nimi swoje myśli.

Tak właśnie myślał Shuuya Nanahara, uczeń ostatniej klasy liceum, jednej ze szkół średnich leżących na terytorium Republiki Dalekowschodniej Azji. Jedynym co mu przeszkadzało w systemie był zakaz grania rocka. Ten szczegół, nie przeszkadzał jednak naszemu bohaterowi w doskonaleniu swoich umiejętności w tym zakresie. Nanahara, był do tego stopnia bezczelny, że nie bał się dawać kameralnych koncertów swoim znajomym (również na świeżym powietrzu). Shuuya od małego wychowywał się w sierocińcu Jikeikan, gdzie to poznał swojego najlepszego przyjaciela Yoshitokiego Kuninobu. Jedno z jego najdawniejsze wspomnień dotyczy przysięgi złożonej przez nich ich opiekunce, którą poprzysięgli bronić. Dziś jednak może ją sobie odpuścić. Dziś jedzie wraz z całą klasą na szkolną wycieczkę. Co więc może pójść nie tak?

- Copyright © 2010-2014 Półka pełna komiksów - Ore no Imouto - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -